Gruszo moja stara,
Gruszo moja miła,
Czemużeś tak smutnie
Gałązki schyliła?
Czemu listki twoje
Pożółkły wśród lata?
I jakby w jesieni
Wiatr niemi pomiata?
A grusza powiada:
— Smutne moje życie,
Żem jest nieszczęśliwą,
Wszyscy to widzicie.
Miałam ja gruszeczek
Na sobie bez liku,
Dla ciebie dziewczynko,
Dla ciebie chłopczyku.
Słoneczko me pączki
Na gruszki rozwiło,
Słoneczko powoli
Gruszeczki złociło.
Lecz przyszli źli chłopcy,
Owoce zerwali,
Zielone zniszczyli,
Gałęzie złamali.
A teraz ja smutna,
Rosą płaczę z rana,
Bo cóż pocznę biedna
Odarta — zdrapana!
Smieją się ptaszyny,
Gdy słonko zaświeci,
Pytają — gdzie gruszki
Te dla grzecznych dzieci?
Są gdzieś w innych stronach
Drzewa szanowane...
A tutaj tak wszystkie
Jak ja — połamane...
Płacze grusza, płacze,
Wiatr przez pola leci...
Wstydzą się, oj wstydzą
We wsi teraz dzieci.