Jak to zwyczaj, wyższy hardy.
Doznając zwykłej wzgardy
Rzekła raz dolina górze:
Ty się wznosisz, ja się nurzę,
Jednakbym się nie mieniała. —
Góra szczytem swym zuchwała,
Pogroziła dolinie.
Ale w tejże godzinie usiadł tuman na górze,
A z nim wiatry i burze,
Wiatr liść dębów pomiotał,
Cedry piorun zdruzgotał.