CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaAdam Asnyk

Adam Asnyk · Modernismo

Giewont (Asnyk, wyd. 1898)

polaco

Stary Giewont na Tatrach przedniej straży

Głową trąca o lecące chmury...

Czasem uśmiech przemknie mu po twarzy,

Czasem brwi swe namarszczy ponury,

I jak olbrzym w poszczerbionej zbroi

Nad kołyską ludzkich dzieci stoi.

Przez ciąg wieków wznosi dumne czoło

I wysuwa pierś swą prostopadłą,

Patrząc z góry na wieśniacze sioło,

Co pokornie u nóg jego siadło;

Przez ciąg wieków straż swą nad niem trzyma

Z troskliwością dobrego olbrzyma.

Wypiastował już pokoleń wiele,

Które wieczny związek z nim zawarły,

Z nim złączyły swe losy i cele,

Przy nim żyły i przy nim pomarły,

Nawet myślą z pod jego opieki

Nie wybiegłszy nigdy w świat daleki.

Wypiastował cały ród górali:

On ich widział, gdy dziećmi radośnie

U stóp jego bawiąc się pełzali;

Widział młodzież, jak mu w oczach rośnie,

Jak się krząta koło swego plonu;

Widział potem starców w chwili zgonu.

Zna więc dobrze bieg ich trwania krótki,

W ciasnem kółku zamknięte nadzieje,

Ich radości, pragnienia i smutki,

Co ich boli, co im piersi grzeje;

Zna zabiegi i spory gorące

O kęs ziemi na polach lub łące.

On się przyjrzał kolejom powszednim

I był sędzią już niejednej sprawy;

Nieraz w nocy rozegrał się przed nim

Jaki dramat posępny i krwawy...

Widział różne skryte ludzi czyny,

Widział cnoty, widział także winy.

Lecz, choć czoło chmurami powleka,

Zbyt surowo nikogo nie sądzi,

Bo zna dolę biednego człowieka,

Który, idąc na oślep, zabłądzi,

I o głodzie wzrok obraca chciwy

Na żyźniejsze swych sąsiadów niwy.

Raczej czuje dla tej biednej rzeszy

Wielką litość w piersi swej kamiennej,

Od kolebki bawi ją i cieszy,

Z każdą chwilą biorąc strój odmienny,

Przed jej wzrokiem stroi się i wdzięczy,

Pożyczając wszystki barwy tęczy.

Dla niej wstaje w gęstej mgły zasłonie,

Którą zwolna zrzuca z ramion we dnie,

Dla niej w wieczór cały ogniem płonie,

I szarzeje, mroczy się i blednie,

Zawieszając księżyc w swojej szczerbie,

Jakby srebrną Leliwę miał w herbie.

Dobry olbrzym! troszczy się o ludzi,

Co się jego powierzyli straży;

Śpiące dusze z odrętwienia budzi,

I piękności poczuciem je darzy,

I rozrzuca nad dzieciństwa nocą

Pierwsze blaski, które życie złocą.

Tak jak w baśni: kocha się w pasterce

Dobry olbrzym i dobiera kluczy,

By otworzyć nawpół dzikie serce;

Tak jak w baśni: swych tajemnic uczy,

Uczy znosić ciężkie losu brzemię

I miłować swą rodzinną ziemię.

Sigue explorando

Por su autor
Adam Asnyk · 185 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Gdybym był młodszy...Głos wołający na puszczy →

Expediente

Autor
Adam Asnyk
Título
Giewont (Asnyk, wyd. 1898)
Lengua
polaco
Época
Modernismo
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-giewont-asnyk-wyd-1898--adam-asnyk-8f8c2f
Cita recomendada
Adam Asnyk, «Giewont (Asnyk, wyd. 1898)», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-giewont-asnyk-wyd-1898--adam-asnyk-8f8c2f.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.