CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaKlemens Junosza

Klemens Junosza · Modernismo

Fragment (Junosza, 1879)

polaco

Wiosenny dzień zajaśniał w całym blasku...

Różany kwiat wspaniale się rozwinął,

Srebrzysty zdrój wił się jak wąż po piasku.

W zieleni łąk, a dalej w boru ginął,

Blask słońcu kradł i brylantami płynął.

Nad brzegiem wód ustrojon w jasne szaty,

Stał lilii kwiat, jak puch łabędzi biały,

I patrzył w toń, a wody lekko drgały

I szeptem swym z tą lilią rozmawiały,

A muszek rój wtórował im skrzydlaty...

Jakowyś szmer szerzyły stare drzewa.

Z sitowia ptak to rwie się, to zapadnie,

W oddali gdzieś dziewczyna piosnkę śpiewa...

A lipa cień na głowy kwiatów kładnie...

Więc chłopiec rzekł:

— Jak na tym świecie ładnie!

....................

Słoneczny skwar jak ogniem z nieba palił

Wśród złotych pól; pszeniczny kłos dojrzewał,

Maleńki ptak na drzewie się rozżalił,

I smutek swój i boleść swą opiewał,

Bo gniazdko mu grom z drzewem wraz obalił.

Z północnych stron, zkąd wieją wichry mroźne,

Wychyla twarz olbrzymia chmura czarna,

Błyskawic wąż wyzwania rzuca groźne

I wicher zcichł i cisza jest cmentarna...

I z ciężkich chmur padają lodu ziarna...

W tem upadł grom... w wieżycy strzaskał belkę.

Płomienny wąż opasał nizkie chaty,

A wicher niósł tę burzę niszczycielkę,

Co chciałaby z swych torów zepchnąć światy.

Młodzieniec rzekł:

— Jak życie to jest wielkie!

....................

Jesienny chłód zwiał liście z drzew korony

I każde z nich jak szkielet stało smutnie;

Pusto wśród pól... zamarły ich zagony...

Umilkły już słowiki, lasów lutnie...

U wiejskich wrót ponure kraczą wrony.

Zimowy chłód do chaty wchodzi zwolna;

Na długi czas zapasy robić każe,

Bo idzie już ta ciężka i mozolna,

Co mrozem nas i śnieżycami karze,

Co w żyłach krew — jak wodę zmrozić zdolna.

Posępnie jest na świecie i grobowo,

Gdzie rzucisz wzrok, masz wszędy błoto brudne,

Na skrzydłach swych wiatr niesie chmurę płową...

I w dziuplach drzew puhacze huczą z sową...

Powiedział mąż:

— Jak życie to jest trudne!

....................

W grudniową noc wiatr zerwał się złowrogi,

W kominach wył i jęczał i przeklinał,

Dębami trząsł i stare sosny zginał,

I złamać chciał krzyż prosty z ponad drogi,

Lecz nie miał sił, i uciekł na odłogi...

I skręcił się nad zamarzniętą rzeką,

Jak gdyby pragnął zgryźć jej chłodne czoło,

I lodów chłód niósł po nad śpiące sioło.

Na biały dwór przeleciał, nad pasieką,

Wpadł w lasów gąszcz i skonał gdzieś daleko.

Potężny mróz najstarsze drzewa warzył,

Wiatr rozdarł się na wieży ostrym szczycie,

Śnieg zakrył gwiazd miliony na błękicie...

A starzec ów co przy kominku marzył,

Pocichu rzekł:

— Jak krótkie jostjest to życie!

Sigue explorando

Por su autor
Klemens Junosza · 83 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Dwie myśliGanz pomade →

Expediente

Autor
Klemens Junosza
Título
Fragment (Junosza, 1879)
Lengua
polaco
Época
Modernismo
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-fragment-junosza-1879--klemens-junosza-723b7e
Cita recomendada
Klemens Junosza, «Fragment (Junosza, 1879)», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-fragment-junosza-1879--klemens-junosza-723b7e.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.