CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaLudwika Kalenkiewiczowa

Ludwika Kalenkiewiczowa · Modernismo

Fantazya liryczna

polaco

Nie płonąc jak ten gmach, gdy w migotliwych skrach

Krwawiących biały dym chybotał się widomie,

Aż w gruzy z hukiem padł, spopielon do przyciesi, —

Do cna się stliły — wiem — choć zwolna i tajemnie

Wierzenia w duchu mym...

To żywiołowe płomię

Nie prószy gwiezdnym dźdżem zapału w bytu ciemnie;

Dziś starły po niem ślad i nic go już nie wskrzesi...

Mój świat się odtąd przemienił wszystek bowiem

W zaprzepaszczoną a pustą już kopalnię,

Gdzie otoczona skomlących zwątpień mrowiem

Zagłada mściwa panuje tryumfalnie.

Dziś droga moja — to nagie, głuche sztolnie,

Gdzie rany zieją ich wytrzebionych żył,

A zapleśniała ciecz miarowo kapie w ił.

Tu gnuśny smutek i beznadziejność wkrąg

I skarg tu niemych szybuje błędny ciąg...

Choć za bezczucia oglądam się wezgłowiem,

Tęsknota gna mnie precz...

I oto resztą sił

Wyloty żłobię w ciemnicy swej mozolnie,

I bez tchu czekam, nuż z jakiej mi czeluści

Otucha wzejdzie odrodzeń srebrnym nowiem,

A bodaj, niby iskrzyce sine, spuści

Ogniki lotne złud...

Lecz zmarniał ciężki trud...

Już oto idę wstecz... Już z wyciągniętych rąk

Przed sobą, w próżni, uczynię tarcz jak ślepce,

Gdyż nagłej trwogi mróz porywy me kamieni,

Że u zawodu wrót i gniazdo żmij nadepcę...

Nie wody mi ze szluz rozbiegły się w przestrzeni,

Całunem szklistych pian kwitnący niszcząc łan;

Lecz pierzchła z piersi mej moc władna ukochania...

Jej żywy zanikł zdrój, co płynie falą rtęci

Z odwiecznej prawdy mórz przez padół nędz i burz,

Odblaski niosąc zórz w zaświatów bezgranicze, —

Gdzie prąd zaś toczy swój, zdobywczy pochód święci.

Lecz nito jeniec — gdy ongi skinę — to mi

Stulonne z głębi kniej chorały tuż oddzwania,

Nim na solenny ton i ducha tak nastroję,

Że sama klęknę już, ku ziemi gnąc oblicze,

Aż mnie modlitwa zachwytem oszołomi,

Na pogrom żądzy sposobiąc serce moje. —

Gdy chcę — to wydmy dusz napawa samotnicze,

I życie budzi w zdrętwiałem uczuć ziarnie,

Aż zaszeleści tam wydajnej runi błam.

I oto w sercu mam — gdy wskroś bluszczowych ram

Kolejno ze wszech stron — na rozkaz mój — przygarnie

I wszystko na swem dnie przesuwa tuż przede mną:

Lodowisk pola, czy łączne wirydarze,

Taneczne pliszki i dzieci zwiędłe twarze,

Snop kalinowych gron, czy zabłąkane sarnię —

Że raz do turni lgnę, to muskam darń przyziemną.

I groźny tem się skon w odbiciu jego staje,

Czem jest drogowskaz on, wiodący na wyraje...

I nie zdjąłby mnie dziw, gdy wówczas bez pamięci

Wybiegam z gąszczu iw popatrzeć, jak mnie nęci

Perłowa chmurka-łódź, bijąca w złote wiosła,

I by mnie słówkiem „Pójdź!“ ze sobą w wyż uniosła...

Lecz już odbiegło mnie, w zachłannej tonąc mgle,

To zaludnione, a cudów pełne wczora,

I wszechświat zerwał przedziwne ze mną spójnie...

Dziś — skoro ujrzę w odosobnieniu swem,

Jak drzewo życia odkwita zawsze bujnie,

To żal mi ostrym kłem nurtuje w sercu czczem,

Że dziś niszczeję jak odpryśnięta kora,

I nie zróść mi się — wiem — z ojczystym nigdy pniem. —

Sigue explorando

Dónde vive
La Biblioteca

Expediente

Autor
Ludwika Kalenkiewiczowa
Título
Fantazya liryczna
Lengua
polaco
Época
Modernismo
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-fantazya-liryczna--ludwika-kalenkiewiczowa-c3ac33
Cita recomendada
Ludwika Kalenkiewiczowa, «Fantazya liryczna», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-fantazya-liryczna--ludwika-kalenkiewiczowa-c3ac33.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.