CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaKajetan Sawczuk

Kajetan Sawczuk · Modernismo

Dziś gdy wichura wstrząsa ziemskim globem

polaco

Dziś, gdy wichura wstrząsa ziemskim globem,

I dzieła wieków jak liście rozprasza —

My, dusze nasze zarażone grobem

Zbudźmy.

Wstańmy, bo świat nas rozhukany zdepce,

Żyjących trupów wszak nikt nie oszczędza.

Wstańmy i idźmy, lecz nie jako ślepce,

Których przed siebie gna dni zwykłych nędza.

Idźmy, jak w życiu doświadczone męże,

Dokąd? Niech serce nasze nam już wskaże.

Wstańmy, mocarną zbudzeni tęsknotą...

W walce o lepsze jutro ginąć

Nie w niewoli.

Gdzie tylko tli się ogień polskiej myśli,

Niepodległości iskrę po iskierce

Siejmy. Na chwilę nie tracąc nadziei.

Wstańmy mocarni! Wszyscy, którym leży

Na sercu dola własna i narodu.

Ze krwi męczeńskiej wyrośnie kwiat świeży,

A jad wylany ze starego wrzodu

Zarazą śmierci w własną pierś uderzy.

Wstańmy mocarni! Z duszą jak kwiat róży,

Tworzyć Polskę — wielki cud.

Tworzyć Polskę nowych lat.

Tworzyć Polskę wielką, świętą.

Nam potrzebna Polska taka,

Która żyjąc własną mocą,

Własnem prawem, własną myślą,

Własną pracą, własną troską,

Będzie żywić sama siebie,

Rozkochana sama w sobie,

Kochająca cały świat.

Będzie wszemu światu bratem,

Gdy on dla niej będzie brat.

To nie Polska, którą pany

Chcą budować razem z katem.

Oni wielkie, polskie imię

Po raz setny czarną ręką

Chcą zniesławić i zbeszcześcić.

Chcą ośmieszyć nas przed światem,

Zwyrodniali i bezsilni,

Pozbawieni mocy ducha,

Tej bezsiły podłej jad

Chcą w lud wszczepić i uśmiercić

Tych olbrzymich sił zarodek...

Jak obgniły drzewa liść

Pod moskiewski lecą bat

I nas z sobą chcą tam wlec.

Nasza droga w inną stronę

Rwie nam ducha,

Rwie nam serca jak pochodnie.

Was zrodziły — kłam i zbrodnie,

Kłam i zbrodnie waszym czynem.

Nieszczęśliwi, nędzni duchem,

Nieszczęściami nas poicie.

Idźcie precz, bo wy nie nasi,

Choć w was polska płynie krew.

Z ducha Polski wy wyzuci.

Wy nie Polska — chociaż sobie

Przywłaszczacie ono imię.

Gdyby nawet krew wylana

Z żył młodzieży naszej kwiatu,

Ta krew święta, krew rycerzy,

Nie zdołała Polski wzbudzić —

Ona jednak nie zaginie.

Gdyby nawet wasze plany

Knute w Pitrze wraz z satrapą

W rzeczywistość się oblekły —

I ta Polska przez was śniona,

Przez was, dla was budowana,

Miała stać się prawomocną —

To nie Polska będziębędzie, nie.

To nie będzie Polska prawdy,

Co gnębionym miljonom

Niosąc wolność i swobodę

W duszę wleje raj, wesele.

O, jak chcecie to nazwijcie,

Lecz nie Polską!

Polska — to nie są krasne, pawie pióra,

Które się wtyka, gdzie komu podoba.

Polska się składa z polskiej krwi i chleba,

Polska się składa z dusz prawdy i słońca,

I Polska będzie taką — a nie inną.

W bezwstydne oczy kłamnej Europy

Rzucamy z wzgardą kłamstw bezczelnych treść,

A sztandar Polski, o cierń raniąc stopy,

Nieustraszeni naprzód będziem nieść.

Nam hasłem wolność.

Ludy Zachodu! Czyż w walce o wolność

Rodzinnych krajów — macie łut sumienia

Śląc w stronę Polski wielki głos braterstwa?

Chcecie nas kupić, chytrzy dyplomaci,

Gdy wam zaziera w oczy widmo śmierci;

Chcecie za uśmiech — milion mojej braci

Wziąć na rzeź srogą.

A później, za to, pełni dobrej wiary

Stawiacie dla nas takie horoskopy:

Za krew miljonów i za łzy miljonów

Całość ziem polskich ma pójść pod sztandary

Północnych zwierząt.

Jak mam was nazwać? Jak wy macie prawo

Ziemią, co z ojców naszych krwi powstała

Obdarzać kogo! Gdzie wasze sumienia?

Miłość ojczyzny czy wam w sercu płonie,

Czy rozumiecie co to wolność znaczy?

Czy to jest treścią waszego sumienia,

Czy to jest życie waszego zasadą

Niweczyć w ludach ojczyste natchnienia —

Zdobywać wielkość dyplomacji zdradą?

Jak oni mogą, szatani północy,

Kłamać przepodle, że idąc z orężem

Idą, by z Polski usunąć cień nocy.

O wy, co w dziejach swych nie znacie chwili

Wolnego życia, lecz wieczną tyranję,

Znosicie przemoc od swych krwawych katów. —

Wiedzcie, że Polska przez wieki niewoli

Krwią swą pisała swej historji księgę.

Ci, co krew pijąc, wzrastali w potęgę,

Niech sami siebie wpierw gromem ugodzą

Gromem, co ducha z podłości oczyszcza.

Niech sami siebie od podstaw odradzą,

I siew przyszłości na dusz starych zgliszcza

Rzucą, od trudów pokurczoną ręką —

Wtenczas my swoje im podamy dłonie.

Sigue explorando

Por su autor
Kajetan Sawczuk · 60 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Dokąd pójdziemy? (Sawczuk, 1912)Głos miljonów →

Expediente

Autor
Kajetan Sawczuk
Título
Dziś gdy wichura wstrząsa ziemskim globem
Lengua
polaco
Época
Modernismo
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-dzis-gdy-wichura-wstrzasa-ziemskim-globem--kajetan-sawczuk-93afea
Cita recomendada
Kajetan Sawczuk, «Dziś gdy wichura wstrząsa ziemskim globem», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-dzis-gdy-wichura-wstrzasa-ziemskim-globem--kajetan-sawczuk-93afea.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.