CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaCyprian Kamil Norwid

Cyprian Kamil Norwid · Modernismo

Dumanie (Bawicie się, śmiejecie...)

polaco

Bawicie się, śmiejecie; skoczne wasze tany,

I oczy pełne ognia, i serca bijące

W siatkę złośliwych wrażeń plątają szatany,

A srebrzyste atłasy i gazy chwiejące,

Zgiełkiem barw, tłumem kształtów, zdradzają pojęcia

O piękności — pojęcia zalotne, szalone,

Jak sny rozmarzonego gorączką dziecięcia,

Jako jesienne liście, wichrami pędzone...

Zaiste, miło patrzeć, kiedy człek w niewoli

Z powagą zapomina, że go serce boli,

Uśmiecha się i patrzy na śmiejących grono,

Ale im nie wydziera chwilek wesołości —

Łagodnie się uśmiecha, jakby go palono

Za prawdę, jakby, zbawion ludzkich ułomności,

Mnóstwo szyderstw i wściekłych utyskiwań mnóstwo

Odepchnął znakiem krzyża, jak pogańskie bóstwo,

I tylko siłę cnoty, tylko czystość cnoty

Na chwilowemi walki nieugiętej głowie

Piastuje świątobliwie, niby promyk złoty,

Blady, drżący, jak skwarem pożółkłe sitowie.

O, bo niedość wyklinać niewczesne pustoty,

Lecz z prawem oburzeniem, jak prorok z aniołem,

Pasować się, dwoiste wycierpieć zgryzoty,

Dwoiste siły czucia podruzgotać kołem —

Na dwa pale wbić serce... Tu słyszeć wesele,

I śpiewy, i pogodne, harmonijne dźwięki,

A tam ostatnią czkawką skrzypiące gardziele,

I łzy, i boleść widzieć; tu miluchne ręce,

Splątane w słodki węzeł, w liturgiczne szczęście,

A tam nie widzieć nawet ani jednej ręki,

Któraby niosła pomoc rozbolałej męce;

I tylko hieroglify niemych cierpień... pięście.

Lecz znowu trudno ludziom, tym chwilowym bańkom,

Odebrać wszystkie blaski, lub nałogiem siwych,

Spowić znowu i znowu nowym oddać niańkom,

Nowym pokarmem nowych wychować szczęśliwych...

Trudno — bo żywot ludzki, choć napozór ginie,

Jednakże treścią bytu najlichszego człeka

W żyły ogólnej myśli przelewa się, płynie,

Kroplę po kropli sączy, kropla w kroplę wcieka.

I każde głupstwo działa, każda mądrość działa,

Jakby na jednej strunie odegrane pieśni,

Trzymają się za ręce, nie różni ich chwała:

Pierwsza wolna od blasków, a drugie od pleśni.

Tak więc człowiek, na miedzy dwóch niezgodnych światów

Tajnym przybity cierniem, kłamie spokój duszy,

Wyciągając się z bólu, niby szuka kwiatów,

I wstyd mu utyskiwać, i żal mu tych chwilek,

Z których każda, jak żwirem zasuty motylek

Nie mogłaby wytrzymać obrazów katuszy.

Więc cierpi za wesele i za boleść razem —

A jakże ostać czuciom, żeby nie skamienić?

Jak zatruć?... Na co zatruć! — Słowo w czyn zamienić,

Nie z płonącą chorągwią, nie z wściekłym obrazem,

Lecz z czynem, z wielkim czynem, jak z oszczepem w dłoni

Lub z palmą — iść, nie ufać ni trwodze, ni słowu,

Nie starać się, by wawrzyn załechtał po skroni,

Lecz pragnąć, by cierpiący rozśmieli się znowu.

Sigue explorando

Por su autor
Cyprian Kamil Norwid · 176 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Duchów walkaDwa guziki →

Expediente

Autor
Cyprian Kamil Norwid
Título
Dumanie (Bawicie się, śmiejecie...)
Lengua
polaco
Época
Modernismo
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-dumanie-bawicie-sie-smiejecie--cyprian-kamil-norwid-b19026
Cita recomendada
Cyprian Kamil Norwid, «Dumanie (Bawicie się, śmiejecie...)», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-dumanie-bawicie-sie-smiejecie--cyprian-kamil-norwid-b19026.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.