Gdzie się podziały szczęśliwe lata naszéj chwały,
Kiedy się do nas korony świata ubijały?
Kiedy Czech, Węgrzyn, Wołoch, Prus hardy poddaje się,
I od północy Moskwicin twardy berło niesie!
Póki po zbroi Polaka brodę wiatr rozwijał,
Jadł swoje zboże, pił swoją wodę, — wtenczas bijał.
Ale, jak zbytki, co wszystko psują, nastąpiły,
Z polską się bronią same mocują rdze i pyły!
Wstań z zimnych grobów, obudź zaspałe, mężu jaki!
Pokaż do sławy pozarastałe męstwa szlaki!
I kiedy z siebie nie damy szydzić do ostatka,
Swoich się dzieci nie będzie wstydzić Polska matka.