CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaJózef Bohdan Zaleski

Józef Bohdan Zaleski · Modernismo

Duch od stepu. Przygrawka do nowej poezji — X

polaco

X.

Duch mój spoczął. Błogo śniłem —

W śnieniu ducha lekkiém, miłém...

Niecielesne znowu oko —

Budzę w cudach — o! szeroko...

Czas bezbrzeżny — czas w rozstrzeni,

Słowem Bożém się promieni, —

Spiewa wielką epopeję,

Miliony światów, cieni,

Swiaty w kwiaty, — swiatów dzieje —

Na kadzidło Panu wieje...

Któż ogarnie i wypowie,

Drobny promyk w Bożém słowie?

Widzę! — Wschód się wypogadza,

Woń od ziemi bucha raju!...

Nazareńczyk się przechadza,

Od rodzaju do rodzaju —

Boska jemu cześć i władza!...

Jezus! Jezus! rozjęk głuchy —

Po otchłaniach szerzą duchy.

Czysty — z czystej syn Dziewicy!

Z Ojca, — z Ducha cuda czyni...

Chleb rozmnaża na pustyni...

Nawracają się celnicy...

Pomocnicy oto pracy,

Prostaczkowie i rybacy!...

Uczy pośród synagogi...

Oto woła z wielkim żalem:

«Biada ci o! Jeruzalem —

«Żeś zboczyło z Pańskiej drogi!

«Mordowało twe Proroki!» —

Strach upada wielkooki...

Piśmiennicy wrzask roznieśli:

«Bluźni — bluźni — ów syn cieśli;

Na krzyż hańby o! Proroku.» —

Radość wielka w czartów kuźni.

«Bluźni — bluźni — o! nie bluźni:»

Szmer rozchodzi się na boku. —

Faryzeje już na radzie.

Judasz, milczkiem — gdzieś o mroku,

Potępieniec śni o zdradzie.

Ofiarować się potrzeba! —

Pan z uczniami na wieczerzy:

Myje nogi. Śród pacierzy —

Zwierza tajnię Wina, — Chleba:

Jam baranek Boży z nieba. —

«Niech się spełni Ojca Wola!»

Pan samotny — na ogrojcu,

We łzach modli się ku Ojcu.

Judasz bieży gdzieś przez pola. —

Pan przyjmuje grzechy — kroci.

Pod ciężarem w krwi się poci:

«Niech się stanie ojca wola!»

Tłum orężnych już okola...

Przenajświętszy skrępowany,

Rozpoczyna chwałę męki:

Człowiek ciałem — krewki, mięki,

Cierpi w ciele razy, rany;

Głośne modły — ciche jęki:

Przed urzędem, — przed kapłany, —

Śmiele świadczy prawdzie z nieba...

Ofiarować się potrzeba! —

Chwała męki — i na krzyżu:

To cierń bodzie — to goźdź wierci.

Lud urąga się w pobliżu,

Zółć podaje aż do śmierci.

U stóp żale, wrzask niewieści,

Przeraźliwa w niebo skarga, —

Matka męczy się w boleści,

Magdalena włosy targa,

Uczeń Jan którego kocha —

Wskróś cierpiącą duszą szlocha...

Czas dopełnia się, Pan kona!

Słońce ćmi się: — krew czerwona —

Jeruzalem — biada — biada! —

Patrz na słońcu krew osiada!

Ziemia drży na trwogę: trwoga —

W ślad gniewnego stąpa Boga, —

Lichy zlepek synagoga!

Jak zasłona tam Mojżesza, —

Roztargany sojusz stary!

Już gdzieindziej arka wiary...

W proch, o! ludzie — Pan pośpiesza —

Zmartwychwstaje w chwale nocą;

W słońcach się otchłanie złocą:

Odkupieńców za nim rzesza:

Pan obdarza ucznie mocą,

Błogosławi nad narody!

Za nim Święty Duch przez wody,

Wieje łaski na świat młody. —

Piłat myje ręce w trwodze,

Wszystkie swoje bogi chwali.

Lud wzburzony — jak na fali; —

Zgiełk i popłoch w synagodze..

Faryzeusz Saul szaleje:

«Kamienować!» wrzeszczy srodze,

«Burzyć — zburzyć Galileję!»

Do Damaszku mknie poskocznie,

Kędy nową kaźń rozpocznie;

pan w światłości, grzmi z manowca:

«I tyż Saulu prześladowca!»

Olsnął. W ziemię bije czołem.

Przejrzał znowu. Wstecz zawraca.

Faryzeusz, Apostołem:

Pawle — Pawle — wielka praca!

Nowy człowiek, sen swój skraca,

Trąbka apostolskich uszu:

«O Łukaszu — Mateuszu!

«Nieśmy Słowo na pogany!»

Uczeń pana ukochany,

Jan utula serca rany,

Idzie kazać Mistrza chwałę.

Ziarno pada nie na skałę,

Święty Duch w stonasób plemi;

Wstają ucznie jak z pod ziemi!

Niesłychane znoje, trudy,

pan podpiera swemi cudy;

Drobni słudzy — wielkoludy!...

Paweł burza — jak na wietrze,

Ląd czy morze — skróź widomy,

Świeci łaską — ciska gromy.

Paś owieczki pańskie Pietrze!

Zastaw sieci do połowu!

Paweł wróci...

Wraca znowu,

Na świadectwo Mistrza słowu;

Jeruzalem w oczy gromi:

«Kaj się! nierządnico stara;

«Piśmiennicy w proch poziomi!

«Kara z niebios — idzie kara!

«Piekło pomódz wam nie zdoła!»

«Na krzyż, — na krzyż Apostoła.»

Woła lud — i Paweł woła:

Apeluję do Cezara;

«Jam świadectwo — i ofiara»

A szamoce w tłum rękoma:

»Pietrze, Roma — nasza Roma!»

Któż ogarnie — i wypowie,

Choćby promyk w Bożém słowie!

Sigue explorando

Por su autor
Józef Bohdan Zaleski · 48 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Duch od stepu. Przygrawka do nowej poezji — VIIIDuch od stepu. Przygrawka do nowej poezji — XI →

Expediente

Autor
Józef Bohdan Zaleski
Título
Duch od stepu. Przygrawka do nowej poezji — X
Lengua
polaco
Época
Modernismo
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-duch-od-stepu-przygrawka-do-nowej-poezji-x--jozef-bohdan-zaleski-76a849
Cita recomendada
Józef Bohdan Zaleski, «Duch od stepu. Przygrawka do nowej poezji — X», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-duch-od-stepu-przygrawka-do-nowej-poezji-x--jozef-bohdan-zaleski-76a849.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.