CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaJózef Bohdan Zaleski

Józef Bohdan Zaleski · Modernismo

Duch od stepu. Przygrawka do nowej poezji — VI

polaco

VI.

Zwierciadlany sen — o! czuły,

Jakieś widma w mig zasnuły —

To wyraźne, to rozwiewne,

Widma ludzkie dobre, gniewne!...

Niecielesne wodzę oko —

W czasach — miejscach — o! szeroko! —

Swita komuś dzień-boleści...

Od kolebki wprost na groby,

Mknie kochany cień niewieści...

Piérwszy uśmiech do żałoby!...

Więc i ona nie popieści!...

Czas wiośniany inszym miły,

Jemu patrzaj wietrzny, luty,

Dziécię goni na mogiły,

Czemuś słucha smutnej nuty,

Lub się tuli do ołtarzy;

O! sierocy wzrok przybłędy,

Cudzy świat spotyka wszędy,

Ani jednej — milszej twarzy;

A już kocha! — Patrzaj łzawy,

Żmudzi — nudzi — śród zabawy,

Na pustkowiu radziej marzy:

Duma dumki...

Patrzaj w szkole!

Z nieba spada nań nauka;

O czém inszém śni pacholę,

Naokoło do serc puka:

«Do mnie — do mnie — tu — rowieśni!»

Co dusz czystszych w siebie chłonie,

Jako wrotki swojej pieśni —

Pieśni żywej, w dłoniach dłonie,

Wszystkie wiąże na swém łonie. —

Na pustkowiu marzy — wzrasta:

A już za nim krasnolica,

Wiecznych smutków tajemnica,

We snach goni się niewiasta. —

Patrzaj! — młodzian już na fali!...

W świat zieleni się myśl żyzna:

Nagle okrzyk wstaje w dali —

«Polska — Polska — twa Ojczyzna!

Rowieśnicy zaklaskali:

«Czynów! — czynów! — cudu! — cudu!

«Rozkujemy więzy ludu!...»

On — w zapale się nie mieści;

Potępieniec — błogiej wieści,

Tchnieniem nutę stepu łowi,

Ku rodzinie, ku Dnieprowi,

We łzach woła: «Bądźcie zdrowi!»

Więc i tu nikt nie popieści?...

W świat a dalej! A po świecie —

Młodzian się na wiatry miecie...

Patrzaj — patrzaj — gdzieś — daleko —

Nad ojczystą inszą rzeką;

Po staremu śni na jawie;

Mokrą mruga w świat powieką,

Służy zgasłych plemion sławie,

Stare bratnie waśni jedna.

Myślą wraca na bezedna,

W grzechy ojców głębiej wziéra.

Coraz marzy mętniej, smętniej,

Słuchem łowi bohatéra —

Aż niebieski gość zatętni...

A robota w krąg podziemna,

Jak wulkanów potajemna,

Wre, wysysa ziemi jady,

Mięsza różnych barw płomienie:

Ma się — ma się — na trzęsienie...

«Poświęcenia się! lub zdrady!»

Woła całe pokolenie...

I niebawem — grzmią wulkany,

Rozpościera się pożoga;

Swiat poczyna coś — bez Boga!

Na swój rozum. — O! pijany

Młodzian; — w zgiełku, zawierusze,

Za inszymi się szamoce;

Mąci — mąci — do dna duszę,

I owoce — och, owoce

Cierpkie, gorzkie, wskróź przepsute,

Ssie jak balsam za pokutę!...

Wypieszczone jego mary,

Płoszy śmiech szatanów dziki...

Widzi w bojach synów wiary —

Jak się pluszczą w krwi ofiary,

A w głos szydzą ofiarniki!...

Wstają oto żale, krzyki...

Polska tchnęła jęk boleści!...

Więc i ona nie popieści?

W świat — a dalej! A po świecie

Wyrzucone z domu śmiecie,

Młodzian się na wiatry miecie!

Bogobojny, taki cichy,

Tuli oto w łonie węża:

Tknięty kolcem czarta-pychy,

Wdziewa rogi już na głowę,

Suszy mózg — i myśl wytęża,

Na zamachy wciąż jałowe;

Łaknie burzy, krwi, swawoli!

Duch na falach; serce boli;

Ale co mu duch? lub serce?

Puszcza z dymem dni i lata,

Pieśń zamiera na rozterce:

Patrzaj — winy ojców, świata,

Już na wieniec sobie splata!

Dawno obok anioł kwili.

Na kolanach czeka chwili

Aż się w złościach upamięta...

Młodzian śni raz — jakoś milej —

Jak puścizna ducha święta

Zalatuje wieść o niebie...

Patrzy bystrzej — w słup — za siebie,

Rozwiewają się tumany...

Z pod omamień grubych płótna,

Widzi świat swój — świat kochany —

Jak grób pusty, pobielany;

Mądrość wieku bałamutna,

Syczy w pleśniach jak gadzina...

Młodzian — coś — jak przypomina!

Bije w ziemię dumném czołem,

Za płaczącym swym aniołem,

Jako dziecię jąka społem:

Wielkieć winy — ależ Panie,

Większe Twoje zmiłowanie!

Patrzaj! spełnia kielich do dna!

W głos ślubuje — gdzieś — na grobie —

Nie zagniewać Pana w sobie:

Wiara — matka niewyrodna,

Roztkliwiona w płacz pokorą,

Oto czule, coraz czulej,

Do swych piersi dziécię tuli:

By uleczyć duszę chorą,

Da mu darem — świat rozległy,

Pośle swoje czarownice.

Na skinienie — biegną — zbiegły —

Pieśń — i czystość — dwie siostrzyce;

Na rumieniec grzeją lice,

Gdzieś na rajskie gody wiodą...

Młodzian z piersi, ze źrenicy,

Jako z mszalnej kropielnicy,

Jako z mszalnej kadzielnicy,

Bucha w niebo wonią, wodą!

Na pustkowiu powrót ducha,

Sławi świetnie:— słucha — słucha —

W sercu tętno; wieść się budzi —

Gość — gość nowy nie od ludzi!

Przystrój dom! Wyszukuj kwiecia!

Czarownica trzecia — trzecia —

Siostra miłość z niebios zbiega!...

Ren gdzieś szumi....

...........

...........

...........

...........

...........

...........

...........

...........

...........

...........

...........

...........

...........

...........

...........

...........

...........

...........

...........

...........

...........

...........

Żegna lubą swą w boleści...

Więc i ona nie popieści?

...........

...........

...........

...........

Odtąd mętne życia fale,

Mglą się straszniej. Smutki, żale,

Nierozwiewne: noc prawdziwa!...

Mąż; o! męzkie swe nadzieje,

Gdzie nie sieje, na wiatr sieje,

Rok po roku lichsze żniwa!

Pan go nie chce na bogacza.

Patrzy w niebo, nie rozpacza;

Dzierży stary ślub swój wierze!

Niepokoje — znoje — boje

Różańcowe ziarna swoje,

Niże — liczy — na pacierze...

Płakać darmo — za kim? za czem?

Od najmłodszych lat tułaczem —

Nic nie wskórał nigdy płaczem!

W świat — a dalej! A po świecie

Wyrzucone cudze śmiecie,

Wiatrem się na wiatry miecie.

Lik przyjaciół niegdyś mnogi,

Spółwędrowcy jednej drogi,

Już pobożnych bluźnią cnocie;

Ukochane patrzaj — wrogi!

Prześladowań knują krocie:

Na wiek wieków rozminięci!...

Lecz nie w sercu, nie w pamięci,

On się modli wciąż za nimi...

Odtąd świata już nie wini:

Rozmiłował się w pustyni,

Utkwił w ziemię kij pielgrzymi,

Aż rozkwitnie Pańskim cudem!

Na kolanach, za swym ludem

Prorok oto w lutnię trąca, —

I pieśń czysta, strumieniąca,

Wciąż zwierciadli jak na wodzie,

Niebem, słońcem — na pogodzie!

Och! za jakież cierpi winy?

Rószczkaż mu wykwitnie z kija?...

Długo żył on dla rodziny,

Dla przyjaźni, — dziś niczyja

Dłoń nie wspiera; sam, jedyny,

Jako cień podniebny mija...

Służy ludziom och! i pracą,

Nie dba — płacą, czy nie płacą,

Byle nie jeść darmo chleba:

Robotnikiem w mogilniku.

Krzyżów mają tam bez liku,

Ale co dzień nowych trzeba.

«Bóg ci pomóż, robotniku!»

Anioł w locie błogosławi,

O! robotnik zadumany —

Wstrząsa głową na bociany,

Coś sam na sam ku nim prawi,

W czarnoksięzkim swoim zmyśle.

Z ptastwem bożém żyje ściśle,

Znowu śledzi lot żurawi,

Z klucza łamią się na roty;

Będą burze snać i słoty,

Bo się chowa do pieczary.

Na dłoń patrzy — jakieś mary,

Mary wieków niby z dłoni

Wieją senne, — aż się prześnią!...

Czemuś głośniej w lutnię dzwoni?...

Chwali Pana nową pieśnią!...

Patrzaj, krzyżem leży. W ciszy

Coś — czy huk podziemny słyszy?

Ciężki zaduch bije z chmury...

Och! och! błyska na płaszczyzny...

Anioł grzmotem głosi z góry:

«Wróć wygnańcze do Ojczyzny —

«Policzone łzy — do łezki!»

Sigue explorando

Por su autor
Józef Bohdan Zaleski · 48 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Duch od stepu. Przygrawka do nowej poezji — VDuch od stepu. Przygrawka do nowej poezji — VII →

Expediente

Autor
Józef Bohdan Zaleski
Título
Duch od stepu. Przygrawka do nowej poezji — VI
Lengua
polaco
Época
Modernismo
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-duch-od-stepu-przygrawka-do-nowej-poezji-vi--jozef-bohdan-zaleski-0c8928
Cita recomendada
Józef Bohdan Zaleski, «Duch od stepu. Przygrawka do nowej poezji — VI», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-duch-od-stepu-przygrawka-do-nowej-poezji-vi--jozef-bohdan-zaleski-0c8928.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.