Szedł druciarz ulicą. Wy znacie druciarza?
Co »garnki drutować!« raz po raz powtarza.
Szedł w lichej odzieży, a mróz był niemały,
I ręce zacierał, i z zimna drżał cały.
Dwa złote mu chciała dać matka Marcyni:
Dziewczynka wstrzymuje: — Ach, co mama czyni?
Wszakże on nie żebrak, ręki nie nadstawia?
On tylko drucikiem garnuszki naprawia.
Gdy widzisz biednego, nie czekaj aż prosi,
Ten czasem, co błaga i łzami twarz rosi,
Jest chytry, podstępny; a nędza prawdziwa
Przed okiem litosnem nieraz się ukrywa.