Spieszył wędrowiec obcą krainą,
A droga przed nim daleka;
Wtem go piosenki tony opłyną,
Wędrowiec stanął — i czeka.
Słucha zdziwiony, a z drżącej dłoni
Kostur pielgrzymi wypada:
Stron to rodzinnych piosenka dzwoni,
Łzami na sercu osiada.
Tam ją nuciła jego kochana
Wśród cichych gwarów wieczora;
Tu wszystko obce, — pieśń tylko znana,
I grajek inny i pora.
Nie pyta grajka, skąd piosnkę umie,
Lecz kołysany dźwiękami,
O swej krainie marzy w zadumie,
O siole między lasami.
Potem grosz wcisnął do grajka dłoni,
Uśmiechy ze łzami miesza,
Myśli wróciły z marzeń pogoni...
On dalej, dalej pośpiesza.
1855.