CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaAleksander Fredro

Aleksander Fredro · Romanticismo

Doktorowie

polaco

Wielkich ludzi w tych czasach jak grzybów po słocie;

Jest niczem, chce być wszystkiem takich mamy krocie.

Ten co czapkę doktorską na uszy naciska,

Zaraz stawia drabinkę, co aczkolwiek niska,

Ma jednak swoje szczeble i po nich się drapie;

Gdzie? nie dba, byle wyżéj, co złapie, to złapie.

Prezesowstwo mu pachnie, chociażby ludowe,

Syndykat jaki taki podniósłby mu głowę

Sekretaryat korzystny, zawsze tam coś kropnie;

Ale acz nieznaczące, przecie to są stopnie;

Potrzeba je zdobywać, jakąkolwiek drogą.

Ha! można świat oświecić choćby i pożogą.

Możnaby jak meteor nad Pełtewą błysnąć,

Ale do profesoryi ani się docisnąć.

Jeden Doktor dziesięciu krok w krok idzie w tropy,

A na plecy mu z tyłu skacze ich z pół kopy.

Fraszka! Doktor w ratuszu będzie miał odczyty,

Ma w zanadrzu pomysłów palnych skarb obfity;

Ale słuchaczów skąpo, zwłaszcza za opłatą.

Nie straci wszakże głowy, znajdzie sposób na to;

Podszyje się pod piękne, dobroczynne cele,

Część czystego dochodu dostaną w udziele

Wszelkie bratnich pomocy rozwarte karbonki,

Liczne szkółki ludowe, ludowe ochronki.

Jakże odmówić datku, lubo ciężkie czasy,

Pod naciskiem sumienia, i pogróżką prasy.

I sala napełniona, publiczność zasiada,

W głębi puszczonych gratis stanęła gromada;

Szmer powoli ustaje i cisza głęboka —

Doktor napił się wody, ogień błysnął z oka,

Świętą patryotyzmu osłonięty togą,

Najprzód zwykłą przewódców zapuścił się drogą,

Wydrążał kommunizmu nieprzejrzane nóry,

Podkopywał odwiecznych fundamentów mury,

Chciałby skruszyć sklepienia dziejowéj budowy,

Chciałby w pomost ułożyć feudalne głowy;

Chciałby wszystkie pomniki wysadzić w powietrze;

Tak jest! — rzekł — przyszłość przeszłość niech z kretesem zetrze.

Stypendyści przyklaśli za dowód wdzięczności

Młodego pokolenia za dary przeszłości,

Za pośmiertne na przyszłość wytknięte koleje,

Za ten ich kawał chleba i chleba nadzieje.

Natenczas oklaskami Doktor rozogniony

Uderzył nagle w lutni zardzewiałe strony,

Śpiewał błędy ojczyzny, narodowe wady,

Szlachty jarzmo żelazne, możnowładców zdrady;

Śpiewał rycerskiéj Polski zasłużone klęski

A teraz terroryzmu argument zwycięski

I znowu nagle z ody wracając do prozy,

Wyrzucił taką bombę przekleństwa i grozy,

Że twórców i obrońców narodowéj chwały

W odwiecznych swych mogiłach popioły zadrżały.

Doktor skończył swój odczyt... i wystąpił z koła,

A gawiedź przyklaskuje, gawiedź za nim woła:

To dusza nowéj Polski! Gwiazda promienista,

To radykał niezgięty, anticentralista!

Ten albo oswobodzi młody świat i siebie

Albo we krwi i gruzach ojczyznę zagrzebie!

Hola! hola, Doktorze! szczerze czy fałszywie

Mętny ferment od spodu rozlałeś po niwie,

Zdobyłeś popularność; wszystko figi, migi,

Na wiedeńskich bezdrożach właściwe wyścigi;

Wiedeń to targowisko urzędów, honorów,

Gniazdo ideologów, ojczyzna Doktorów,

Co czterdziestego szóstego, w wiekopomnéj chwili,

Mordy ofiar niewinnych potrzebą zrobili.

Niemcom wolno niemiecką Lotaryngią wcielić,

A zbrodnią było Polski polską nędzę dzielić;

Wiedeń dziś magnesowéj pozbawion iglicy

Podnosi o północy latarnią bez świecy

A ludy słysząc tylko germańskie bełkoty,

Nie mogą nic zobaczyć, prócz nocnéj ciemnoty.

Im więc krnąbrniejszy stepów wychowaniec dziki,

Tem w dworskiéj ujeżdżalni cenniejsze wybryki;

Ciepła stajenka, cukier, doborowe ziarno,

Wszystko to zrobi wkrótce opozycyą marną;

Już się daje ugłaskać, już grzbietu ugina,

Ba! nawet już pod jeźdźcem z partesów się spina;

A jak gabinetowe zapachnęły progi,

Nie wierzgnął ani razu pod pchnięciem ostrogi.

O Doktorze! Jeżeli w głębiach twego łona

Narodowość nie żyje, jak matka rodzona,

Może gdzieś w dostojeństwach u szczytu zasiędziesz,

Ale synem Ojczyzny nie jesteś, nie będziesz.

Sigue explorando

Por su autor
Aleksander Fredro · 191 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Do Zosi (Fredro, 1929)Dwa koguty (Fredro, 1947) →

Expediente

Autor
Aleksander Fredro
Título
Doktorowie
Lengua
polaco
Época
Romanticismo
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-doktorowie--aleksander-fredro-fa16b9
Cita recomendada
Aleksander Fredro, «Doktorowie», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-doktorowie--aleksander-fredro-fa16b9.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.