CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaTomasz Kajetan Węgierski

Tomasz Kajetan Węgierski · Ilustración

Do Wierszopisów

polaco

Moi wielce Mościwi bracia i Panowie,

Bo i u was jest czasem państwo w pustej głowie;

Różnego stanu, wieku, nauki, Poeci,

Bękarty, czyli prawe Apollina dzieci!

Posłuchajcie, wszak słuchać nigdy niezawadzi

Jeźli co kto dobrego z przyjaciół poradzi.

Niegodnym współ-czeladnik jest waszego cechu,

Pisałem, nieuszedłem pochwały i śmiechu.

Piszę przecie i pisać jeszcze długo będę,

Nim w rząd dobrych policzon na Parnasie siędę.

Są, którzy już za życia ozdobni laurami,

Jako z dziećmi swojemi postępują z nami,

A bystrym lotem swoim wzniósłszy się wysoko,

Ledwie na liche prace raczą rzucić oko:

Nie będę podchlebnemi, bo mi już obrzydły,

Błagał nieukróconą ich dumę kadzidły,

I żaden mi do tych czas nie zarzuci jeszcze,

Abym miał podchlebstwami podlić dary wieszcze.

Biskupi, Kanonicy, Świeccy i Pijarzy,

Słowem wszyscy, którym się wiersze pisać zdarzy;

Czyńcie jak ja, bazgrajcie, drukujcie co chcecie,

Ale wszystkich bez braku nie chwalcie tak przecie.

Gdziekolwiek się obrócę, w które pójdę strony,

Wszędzie nudnemi rymy jestem zarzucony.

Ten człeka bez sumienia poczciwym być głosi,

Ten przedawcę ojczyzny w niebiosa wynosi,

Ten, że kto za pieniądze urzędu nabędzie,

Wielbi, i w zasłużonych chce go mieścić rzędzie.

Wiersze piszą, byleby czyje imieniny,

Wiersze znowu byleby czyje urodziny,

Jeszcze wiersze, byle kto sprzykrzywszy sam w domu

Ślubował przy ołtarzu kaci wiedzą komu.

Jęczą prassy i biedni Drukarze się pocą,

Głupie się mozgownice ledwie nie przewrócą;

Obiecują Ojczyznie poprawę złej doli,

Dla czego? że się żeni jakiś Pan Podstoli.

Oto nieszczęścia wszystkie z ojczyzny wystraszy

Żeniący się z Sędzianką jakiś Pan Podczaszy.

Niech który mąż w chwalebnym zapale w łożnicy

Dziecko zbuduje godne swojej połowicy,

I ta je przez miesięcy dziewięć odtąd chora,

Na świat wyda z pomocą baby lub doktora:

Już hałas na Parnasie, nie śpią puste głowy,

Cel rymom jest dla wszystkich pochlebców gotowy:

Jeżeli syn, to będzie Alexander pewnie,

Że się niechciał urodzić prędzej, płaczą rzewnie;

Byłby niechybnie przez swe męztwo i swe dzieła

Obronił to, co obca przemoc Polszcze wzięła,

Lecz i tak nieomylne powzięli nadzieje

Że nam z jego pomocą szczęście zajaśnieje.

Jeźli córka, to będzie Lukrecya czysta,

I z jej to ułożenia już rzecz oczywista.

Każdy to przepowiada, a żadnemu przecie

Nie zdarzyło się zgadnąć do tych czas Poecie.

Codzień ta w rymach waszych nadzieja nas krzepi,

Że ma być kraj szczęśliwszy, że nam ma być lepi;

Codzień się ludzie rodzą i codzień się żenią,

Losy nasze bynajmniej w lepsze się nie mienią.

Dajcie pokój, gdy się wam nigdy nic nie iści,

Niemając zwłaszcza żadnej z tych proroctw korzyści.

Sigue explorando

Por su autor
Tomasz Kajetan Węgierski · 113 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Do...... (Węgierski, 1888)Do wierszopisów (Węgierski, 1888) →

Expediente

Autor
Tomasz Kajetan Węgierski
Título
Do Wierszopisów
Lengua
polaco
Época
Ilustración
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-do-wierszopisow--tomasz-kajetan-wegierski-f30b6d
Cita recomendada
Tomasz Kajetan Węgierski, «Do Wierszopisów», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-do-wierszopisow--tomasz-kajetan-wegierski-f30b6d.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.