CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaTomasz Kajetan Węgierski

Tomasz Kajetan Węgierski · Ilustración

Do Trembeckiego

polaco

Ty, co niezwiędłym liściem uwieńczywszy skronie

Nieprzestając żeś usiadł na Parnassu tronie,

Zstępujesz do ciemnicy dziejów z oświeceniem,

Nowego światła darząc nasz Naród promieniem.

Powiedz, przez jakie czary, jakiemi sposoby,

Nigdy się zazdrość twojej nieśmie tknąć osoby?

I choć sława wyniosła imie twe wysoko,

Nigdy na cię zawistnych nie zmarszczy się oko.

Ja, który niżej stojąc, miernemi przymioty,

Żadnejbym niepowinien dawać jej zgryzoty,

Choćbym rad być ukryty, przez jakąś niedolę

Kochanych mych współ-braci nadto w oczy kolę.

Ale się przyznać muszę: nazbyt miałem chęci

Uwiecznić się zawczasu w kościele pamięci.

Nie każdemu jednako fortuna łaskawa;

Jam szukał sławy, ciebie zaś szukała sława.

Niechaj pierwsza ozdoba lasu, dąb powstanie

Trzymając nad tysiącem drzewek panowanie,

Każdy gałęzi jego szanuje i broni

I od upału słońca pod ich się cień chroni.

Ale niech wśród zielonej i równej darniny

Zdziobło się nowej trochę podniesie krzewiny,

Zaraz to ściąga oko, a ręka złośliwa

Z pośrodku młodej trawki z gniewem je wyrywa.

Żal mi losu autora który zazdrość sprawił;

Kto chce żeby do zgonu słodko życie trawił,

Niechaj siedzi spokojnie, niech nie bije w oczy;

Zgubiony: czyja sława na świat się wytoczy.

Czas, miejsce, okoliczność twe szczęście sprawuje,

Dzisiaj cię nienawidzi, jutro cię szanuje.

Tam gdzie szalony Pirron przez posągi słynie,

Sokrat prawdę objawia i trucizną ginie.

Boileau ostry krytyk na wszystko się dąsa,

Każdego po imieniu nielitośnie kąsa;

Ma spokojność, bo Ludwik sparł go ręką swoją:

Za kim Król, tego wszyscy zapewne się boją.

Kto jak ja oprócz siebie nie ma wsparcia cale

Powinienby przyjaciół robić, nie rywale.

Ale cóż? miłość własna nigdy nie spokojna,

Żywemu dowcipowi przyzwoita wojna,

Przykrzą mu się nieznośne uprzedzeń okowy,

Coraz go w jego pracy cel zaprząta nowy,

I tak jest w swych odmianach jak kukułka płocha,

Która co dzień innego miłośnika kocha.

Próżność jego bez myśli na sztych się wydaje,

Innym zabawką, Panu tylko się złym staje.

Lecz dosyć już narzekać tym tonem płaczliwym;

Podobać się, nie jest to zbyt być nieszczęśliwym.

Czasem nam dość potrzebna bywa zazdrość cudza,

Do lepszego czynienia ta często pobudza;

Wirgili Meviusza, Racine miał Pradona,

Stary Homer Zoila, a Voltaire Frerona.

Skrytych plotek i słabych żartów się nie boję,

Z niedołężnych zawiści drwinki sobie stroję,

Z możniejszych jeźli którzy na mnie niełaskawi,

Czas i ziarno kadzidła to wszystko naprawi.

Sigue explorando

Por su autor
Tomasz Kajetan Węgierski · 113 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Do Stanisława Trembeckiego, Szambelana J. K. Mości (Węgierski, 1888)Do Trembeckiego (Węgierski, 1888) →

Expediente

Autor
Tomasz Kajetan Węgierski
Título
Do Trembeckiego
Lengua
polaco
Época
Ilustración
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-do-trembeckiego--tomasz-kajetan-wegierski-65e520
Cita recomendada
Tomasz Kajetan Węgierski, «Do Trembeckiego», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-do-trembeckiego--tomasz-kajetan-wegierski-65e520.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.