Śnie! który uczysz umierać człowieka
I okazujesz smak przyszłego wieka,
Uspi na chwilę to śmiertelne ciało,
A dusza sobie niech pobuja mało:
Chceli, gdzie jasny dzień wychodzi z morza,
Chceli, gdzie wieczór gaśnie późna zorza,
Abo gdzie śniegi panują i lody,
Abo gdzie wyschły przed gorącem wody?
Wolno jej w niebie gwiazdom się dziwować
I spornym biegom z bliska przypatrować,
A jako koła w społecznem mijaniu
Czynią dźwięk bardzo wdzięczny ku słuchaniu.
Niechaj tymczasem teskice nie czuje,
A, co to nieżyć, wczas się przypatruje.