CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaGustaw Zieliński

Gustaw Zieliński · Modernismo

Do przyjaciół (Zieliński)

polaco

Przygód młodości mojej, — towarzysze!

Słuchajcie piosnek, dla was piosnki piszę.

Wy zrozumiecie, bo wasze uczucie

Winno być echem, tęsknej mojej nucie.

Wspólnie — przyjaźni wznosilim świątynię;

Grom w nią uderzył — gdy budowę zwalił,

Ozdobne ściany zagrzebał w ruinie,

Ale podstawę z granitu — ocalił.

Granit — przyjaźni naszej odtąd godłem,

Przyjaźń — rozkoszy nieprzebranem źródłem,

Chociaż daleka — zakwita nadzieją;

Jej zwierzyliśmy młode nasze chęci,

Nasze wspomnienia, błogi dar pamięci,

I serca, co się zdala rozumieją.

Bo na tej długiej i szerokiej ziemi,

Dziś rozpierzchnieni w różne okolice,

Rozwińmy myśli, wytężmy źrenice,

Szukajmy punktu w niebie i na ziemi,

Gdziebyśmy dawne złączyć mogli tchnienia,

I myśleć mogli, myślami dawnemi;

Gdziebyśmy wieku młode uniesienia,

I wyobraźni ognistej marzenia,

O świecie wielkim, o uczuciu tkliwem,

Świętej przyjaźni mogli spiąć ogniwem.

Niech dusza, duszę — myśl za myślą goni,

Gdy dłoń nie może ścisnąć bratniej dłoni.

Błogie, dziecinne, szybko zbiegły chwile,

Kiedy wesoły, pod piastunki okiem

Biegłem za fraszką, albo rączym skokiem,

W zawody z wiatrem, ścigałem motyle.

Płochy, jak motyl — z uśmiechem dziecięcia

Świat cały w drobne tuliłem obięciaobjęcia,

A świat się do mnie uśmiechał radośnie;

Bom namiętności nie znał, ni uniesień,

Które tak lube w młodzieńczych lat wiośnie,

Często nam życia zatruwają jesień.

Luby wiek minął, jak senne marzenie,

Tylko mi słodkie zostawił wspomnienie.

Jako młodzieniec, — wyobraźni loty,

Z błoń ziemi, w przestrzeń skierowałem nieba,

Marzyłem wdzięki niebiańskiej istoty,

A serce puste, szukało zajęcia.

Błysnęły oczki lubego dziewczęcia

Blaskiem aniołów zstępujących z nieba;

W sercu osiadły — rozkosz i zgryzoty.

Chwilka słodyczy, — cierpień długie lata,

Gdzie serce biło, — pustka, odrętwienie;

Gdzie róże kwitły, — cierń gałązki splata;

Oto miłości przekwitłej, — wspomnienie,

Hymn wojny zabrzmiał, rozniecił bój krwawy;

Żądza wielkości, niebezpieczeństw, sławy,

Zawrzała w piersi, umysł wzniosła młody.

Wojna! dwa bratnie krzyknęły narody;

Wojna! i mściwem starły się ramieniem.

Lecz wśród wysileń i odwagi cudów

Bój się zakończył...

A sława, wielkość, zostały — złudzeniem.

Tak w lat niedługich przemiennej kolei,

Tyle już zwodnych widziałem nadziei;

Młodość i miłość, i sława przebrzmiała,

Tylko się przyjaźń wierną dochowała.

O! pielęgnujmy, niech ta iskra święta,

W łonie młodości poczęta,

Której, świat duszy — siedliskiem,

Będzie i myśli naszych, i uczuć ogniskiem.

Niech z ogrodów natury niebiańska roślina

W tajniki serca wszczepiona,

Błyśnie listkiem nadziei, kwiat szczęściu rozwinie,

Owoc w nieskończoności wykruszy dziedzinie,

Którego ani morze cierpień nie pokona,

Ani w rozkoszy spędzona godzina.

A gdy kres przyjdzie, w którym wszystko miłe

Zabierzem w zimną mogiłę,

Niech pozostały przyjaciel, poświęci

Jedno westchnienie, zgasłego pamięci;

Niech na grób, płatną usypany ręką,

Przyjdzie, — z kwiatkami, z piosenką,

Niezapominków wianek przyrzuci,

I o przyjaźni piosnkę zanuci.

1832 r.

Sigue explorando

Por su autor
Gustaw Zieliński · 46 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Do mojej myśliDo Stanisława D. →

Expediente

Autor
Gustaw Zieliński
Título
Do przyjaciół (Zieliński)
Lengua
polaco
Época
Modernismo
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-do-przyjacio-zielinski--gustaw-zielinski-261a60
Cita recomendada
Gustaw Zieliński, «Do przyjaciół (Zieliński)», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-do-przyjacio-zielinski--gustaw-zielinski-261a60.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.