CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaZygmunt Rostkowski

Zygmunt Rostkowski · Modernismo

Do przyjaciela-poety

polaco

„Różnemi stery i na różne drogi

Pchnąć mamy łodzie smutnego żywota...“

Nie dla mnie płoną złotych gwiazd rozłogi,

Nie dla mnie zorza zapala się złota;

Nie dla mnie światów nadniebnych pożogi

I za światami, co giną, tęsknota.

Ja, mały atom na najmniejszym z światów,

Mam dosyć bólu, dosyć łez, dramatów.

I ty się nie śmiej, że żądam tak mało,

Błyskawicowych nie pragnę podróży,

Bo mnie się z serca dużo krwi ulało,

Krwi, co w twem łonie wre, szarpie się, burzy.

Mnie dawniej także piersi wnętrze drżało,

Na twarz wybiegał odbłysk krwawej róży.

Skrzydła wznosiły się nieraz do lotu... —

Dzisiaj minęło wszystko — bez powrotu.

Wierzaj: my ludzie. Z naszych żądz tysiąca,

Ty tę nazywasz tylko żądzy mianem,

Co wiecznie pragnie i wiecznie pragnąca,

Pogardza każdym uciech rostruchanem,

Nie zna pragnienia granic, ani końca.

Ty, mając życie, śnisz o czemś nieznanem,

Tyś nie próbował za życiem tęsknoty,

Więc poza ziemią stawiasz żądz namioty.

Lecz, gdybyś poznał, bracie mój, jak boli

Życia ścieżynkę porzucić wzgardzoną,

Wyrzec się bytu, świadomości, woli,

Powracać znowu na nicości łono,

Nie kończąc nawet życia swego roli,

W przemian pielgrzymkę znów iść nieskończoną,

Możebyś dumną porzucił pogardę,

Pokochał życie, czoło schylił harde.

Chcesz, bym szedł z tobą, gdzie gwiazdy rozlały

Promieni morze w lazurów błękity!

Alem ja na to za niski, za mały;

Nie wierzę nawet w zórz ziemskich rozświty

I w małej ziemi wielkie ideały,

I w ziemskiej myśli kierunek niezbity. —

Ty idź, ja sam tu zostanę z żałobą...

Lub, jeśli siłę masz — i mnie weź z sobą!

O, weź mnie z sobą! Na skrzydła z dyamentów

Co u twych ramion drogę tobie znaczą,

Posadź mię! Wynieś z pośród życia mętów

Dolę mą biedną, skrzywdzoną, tułaczą.

Wynieś myśl moją, gdyż pełna zamętów,

Ginie wśród kruków, co żałobnie kraczą.

Ja z beznadziejnych snów walczę chorobą.

O, spojrzyj, powróć i zabierz mnie z sobą!

Ale ty lecisz w gwiazdy zapatrzony,

Dla ciebie skrzydła twe zamało chyże,

Dumasz, jak poznać jeszcze wyższe tony

Wszechświata pieśni, jak w wszechświata wirze

Nie stracić wątku myśli zamąconej.

Patrz na mnie bracie, jak ja stoję w kirze

I wołam: życia bądź ty mi ozdobą,

Spojrzyj ty na mnie, powróć, weź mię z sobą!

A ty się nie dziw, że myśl twą i ciebie

Chcę w ramki zwykłe osadzić i wtłoczyć.

Nie każdy w jasnem może bujać niebie,

Nie każdy z tobą bój powietrzny stoczyć.

Więc też na skrzydeł złamanych pogrzebie

Szyderstwa szatą chciałbym się otoczyć

I wołać głośno — z tajoną żałobą:

Nie wracaj po mnie i nie bierz mnie z sobą!

(Paryż). Zygmunt Rostkowski.

Sigue explorando

Por su autor
Zygmunt Rostkowski
Dónde vive
La Biblioteca

Expediente

Autor
Zygmunt Rostkowski
Título
Do przyjaciela-poety
Lengua
polaco
Época
Modernismo
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-do-przyjaciela-poety--zygmunt-rostkowski-faef1c
Cita recomendada
Zygmunt Rostkowski, «Do przyjaciela-poety», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-do-przyjaciela-poety--zygmunt-rostkowski-faef1c.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.