CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaAleksander Fredro

Aleksander Fredro · Romanticismo

Do *** pod portretem zmarłego syna

polaco

O, Matko moja! Niech ci się wydaje,

Że w twojém objęciu ożyłem na chwilę,

Że ten, co kochał, był kochany tyle,

Twój syn, twój Ernest przy twém sercu staje;

Nie by na nowo otwierać łez zdroje

Bo nie oschły jeszcze twoje,

Nie by odświeżyć pamięć méj postaci,

Bo serce Matki pamięci nie traci;

Ale by przynieść droga Matko tobie

Płaczącéj na moim grobie

Ze skarbu wiecznéj dobroci

Kroplę pociechy i kroplę nadziei;

Promyk to święty, co z życia kolei

Po mgłach przyszłości całą wieczność złoci.

O patrz Matko na smętność téj ziemi

Jak burze błędów, występków pioruny

Szmatami w koło roznoszą całuny,

A twój syn Matko bezpieczny przed niemi!

Patrz na sieroctwo naszego plemienia

Męczeństwo Ojców i braci więzienia,

Te rany serca, te duszy boleści

W których się zdaje świat cały się mieści;

To próby Boga straszne pod któremi

Najsilniejszy pada....

Twój syn Ernest bezpieczny przed niemi!

I ten żal srogi nad dziecka utratą,

Co w drobnym czasie jednego westchnienia,

Jak niebo w gwiazdy, tak Matkę bogatą

W najnieszczęśliwszą żebraczkę przemienia;

Ten żal ogromny bez miary, bez końca,

Co jak ów błękit rozpięty nad słońca,

Który myśl naszą ku sobie zwróconą

Ciągnie w swoje łono

I coraz głębiéj, głębiéj topi w łonie

Aż ją nareszcie zupełnie pochłonie,

Ten żal, którego wszystkie wraz katusze

Ty Matko właśnie zgarnęłaś w swą duszę,

I pod któremi upadasz w téj porze

Twój Ernest doznać już nigdy nie może.

O Matko moja! Wszakże mnie jak z gniazda

Z puchu pieszczoty, z pod skrzydła opieki

Śmierć pochwyciła, wzięła w świat daleki

Świat gdzie mi wieczna zaświeciła gwiazda.

Uniosłem szatę niewinności świętéj

Bo w nią natura w kolebce opięła,

Uniosłem miłość w całości nietkniętéj

Bo z niéj nienawiść nic jeszcze nie wzięła,

Uniosłem z ziemi same tylko kwiaty,

Bo z rąk rodziców byłem w nie bogaty.

I czemuż wasz żal taką rozpacz mieści,

Kiedy ja w szczęściu uszedłem boleści?

Płaczcie, ach płaczcie o Rodzice moi,

Niech łza powoli tęsknotę ukoi

Lecz nie złorzeczcie téj bolesnéj chwili,

Kiedym Was żegnał, Wyście mnie tracili.

Jest Bóg — mądrość niepojęta

Nad światy rozpięta

Niech ludzką myślą człowiek jéj nie mierzy

Lecz w swą nicość wierzy

I w pierś się uderzy

I woła w pokorze:

Niech się twoja wola dzieje!

W tobie składam me nadzieje

Mój ty dobry, dobry Boże!

Sigue explorando

Por su autor
Aleksander Fredro · 191 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Do mojego proboszczaDo redakcyi kuźni →

Expediente

Autor
Aleksander Fredro
Título
Do *** pod portretem zmarłego syna
Lengua
polaco
Época
Romanticismo
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-do-pod-portretem-zmarego-syna--aleksander-fredro-ff766f
Cita recomendada
Aleksander Fredro, «Do *** pod portretem zmarłego syna», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-do-pod-portretem-zmarego-syna--aleksander-fredro-ff766f.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.