CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaJuliusz Słowacki

Juliusz Słowacki · Romanticismo

Do Michała Rola Skibickiego (1909)

polaco

I znowu ciebie ziemia przywołuje stara,

Z kolumbijskiej krainy, z grobu Boliwara;

Z nowych światów żadnemu nieuległych panu,

Gdzie pył tronów nie spada jako proch wulkanu,

I nie pokrywa grodów — ani grom tronowy 5

Szuka pomiędzy tłumem wyższej nad tłum głowy.

Dopóki światów nowych ludzie nie przeczuli,

Myśl nie śmiała biedz skrajem przewróconej kuli.

Na kartach kładł rytownik chmurną dłoń olbrzyma.

Myślano, że Bóg ziemię tamtą stroną trzyma, 10

Jak czarę wrącym stworzeń napełnioną tłumem;

Dopiero Genueńczyk przeniknął rozumem

Tajemnicę tej dłoni i z jej skrzepłych palców

Wyłamał świat drzew, złota, brylantów, padalców.

Europejska zbrodnia napełniła lasy, 15

Pod Kortezów mieczami padały Inkasy,

Czarni misyonarze duchownemi berły

Z łona muszl zakrwawionych nieraz pruli perły,

Potop krwi religijnej świat wyludnił młody,

Dzisiaj z krwi odrastają zielone narody, 20

Snać płodne serce nowej ziemi nie ostygło.

Lecz myśl twoja żeglarską obłąkana igłą

Zwracała się na północ... Przebywasz otchłanie,

Drogą po której niegdyś biegli Luzytanie,

Myślą budzisz tajemnic tłum na dnie korali, 25

Oczyma Kamoensa czytasz w drżącej fali.

I może przed delfinem napierśnym okrętu

Powstał duch Luzyady, ów olbrzym odmętu,

Co niegdyś wróżbą nieszczęść tłukł Hiszpanów statki,

A dziś może ci wróżył śmierć ojczyzny matki. 30

To ląd! czy słyszysz stamtąd jaki gwar i wrzawa?

To stary świat! spruchniały jak rozbita nawa;

Żagiel który ją nosił przez wypadków fale,

Spruchniał dziś na odległej mórz zatknięty skale;

Dziś go ziele zarasta. — Stara, obumarła, 35

Długowieczną płodnością ziemia się pożarła.

Walcząc o skąpe reszty płodów się wysieczem.

Tu drobnych państw granice karły kreślą mieczem.

Z tą dziką ziemią kraj twój porównywaj złoty,

Tam słońce twarz ociemnia, tu czernią zgryzoty. 40

Jak struś co głodny gardziel żwirem pustyń dławi,

Tu człowiek kamień wzgardy połyka i trawi.

A te, co na świat stary zbladłem patrzy licem,

Słońce Europy pięknym nazwałeś księżycem.

Tyś smutny! o szaleństwo! ciemnej twarzy rysem 45

Pobielanych tu grobów stawać się cyprysem.

Skłoń lica do uśmiechu, w tej szalonej zgrai

Zamaskowana boleść łatwo się utai.

Tu śmiech jest znakiem życia... Śmiać się nauczyłem

Gorzko — niszczę się, — skonam i nie powiem: żyłem. 50

Lecz twoja dusza marzyć przyuczona szczytnie,

Jeśli uschnie obecnie, wspomnieniami kwitnie;

Myśl wraca po błękitnym oceanów szlaku,

Teraz się wahasz lekko w jedwabnym hamaku,

Tu magnolii róże, a pod palmy cieniem 55

Skrzą czarne oczy światła przecięte promieniem,

Jak gwiazdy nad odbiegłym od kraj u żeglarzem.

Teraz płocha z piór złotych uwitym wachlarzem

Prysnęła wonią kwiatów, czyta myśli z czoła,

Smutna, jeśli uśmiechu śmiechem nie wywoła. 60

Tyś ją opuścił?... jako perła odrzucona

Będzie gasła powoli — i zamrze — i skona.

Gdy pamięć za daleko w kraje marzeń wkroczy,

Nim ją odwołasz, łzami zalane masz oczy;

Lecz te łzy muszą oschnąć w rzeczywistej burzy. 65

Tu świat jak ciemny obłok gromami się chmurzy.

Wzmagaj siłę ciężarną pracującą w ziemi,

Dawniej fanatyzm, wolność czasy niedawnemi;

A gdy się ta rozwiąże, wałem otocz grody,

Na prędko-stawnych mostach rzucaj szyk przez wody; 70

Niechaj ulotna para z paszcz działowych gromów

Rzuca zgon, nakarmiona pożarami domów.

Czy maską tajemniczej zemsty osłoniony,

Jak dawny sąd tajemny w same królów trony,

Zapozew przed sąd Boga, wbij ostrzem sztyletu. 75

Czekaj! może muezin z szczytów minaretu

Ogłosi pacierz zemsty wśród murów Stambułu.

Czekaj! może z dzikiego w Kaukazie Aułu,

Ujrzymy błyskawicę... Ciszej!... Zdradzam myśli,

Które mi wyobraźnia, które zemsta kryśli; 80

Zemsta chciwa pokarmu, drząca jak zmysł głodu.

Chcąc myśl odbłąkać, czytam dziką powieść Wschodu,

A choć odbiegniesz treści, dźwięk rymów powrótny

Będzie jak szmer fontanny bezmowny, lecz smutny.

Sigue explorando

Por su autor
Juliusz Słowacki · 192 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Do Michała Rola Skibickiego (1894)Do pani Joanny Bobrowej →

Expediente

Autor
Juliusz Słowacki
Título
Do Michała Rola Skibickiego (1909)
Lengua
polaco
Época
Romanticismo
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-do-michaa-rola-skibickiego-1909--juliusz-sowacki-e373d2
Cita recomendada
Juliusz Słowacki, «Do Michała Rola Skibickiego (1909)», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-do-michaa-rola-skibickiego-1909--juliusz-sowacki-e373d2.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.