CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaJuliusz Słowacki

Juliusz Słowacki · Romanticismo

Do Ludwika Norwida w braterstwie idei świętej

polaco

Bracie Ludwiku, módl się gorąco,

A podnieś ducha wysoko;

Na trzeźwe myśli, na czyste oko

Witajmy prawdę świecącą:

Podwoje wiedzy już otworzyła, 5

Z miesięcznej wyszła topieli,

Już jest na ziemi, już się zjawiła,

Myśmy ją pierwsi ujrzeli!

Świat nam duchowy stanął otworem,

Widzim skąd moce te biegą, 10

Które tu snem są albo upiorem,

Lub ogniem Ducha Świętego.

Widzim, i cali drżym przerażeni,

Gdy nam widzenie ukaże

Powietrze puste, pełne płomieni, 15

W szkłach wichru lecące twarze.

A cóż, gdy duchy, które przed Panem

Są prawie niczem i ciszą,

Tu nam wybuchną z pod gór wulkanem,

Albo miastami kołyszą, 20

Cóż, gdy te burze, któremi szklanna

Otchłań się morza porusza,

My widzim w duchu — krzyczmy: Hosanna!

Hosanna! żyje już dusza!

Nad wszystkie świata wzleciał szatany 25

Ocknięty, ze łzą u powiek,

Jeden w ojczyźnie rozmiłowany,

Cierpiący nędzarz i człowiek.

I trwa na skrzydłach swoich cierpliwie,

Słysząc sąd o globach nocnych, 30

Które karane są sprawiedliwie,

Bo są dziełem nas — duchów wszechmocnych.

Nieśmiertelność i Wszechmocność —

Oto dwa nowe żywioły!

Dotąd cielesnych czynów bezowocność 35

Wyżarła ducha stodoły,

Świat był bez plonu — lecz teraz manna

Nową przywraca mu dzielność:

Wszechmocność i nieśmiertelność!

Hosanna Panu! Hosanna! 40

Ciało nie uzna skażenia, 45

A ty rozrzuć twoję glinę,

Nieszczęsna formo człowieka!

Już zamieniasz się w ruinę...

Próżno cię piękności twoje, 50

Jak pasożytne powoje,

Próżno cię mgła cudowną szatą przyobleka;

Próżno cię ręka przychylna

Stroi — stoisz ty żałobna,

Niedołężna, zamogilna —

A choćbyś była podobna 55

Jowiszowi z brwią zmarszczoną,

Mgłami idejskiemi srebrna,

Nakryta gromów koroną —

Próżno! jużeś niepotrzebna —

Już do piękności zjawionych 60

Nie wejdziesz na eter lżejszy,

Bo najmniejszy z odrodzonych

Świętszy niż ty — i piękniejszy!

Lecz w jakimże biednym żłobie

Położym, o mój Ludwiku, 65

To dzieciąteczko na grobie,

Na ojczyzny mogilniku

Zrodzone? Czy go nam ptacy

Wykarmią? Czy jeszcze łzy nasze?

Ileż wieków, ile pracy 70

I starań Bóg nam poruczy?

Kto je tęczami opasze?

Wyniańczy — chodzić nauczy?

Kto poda mądrości czaszę?

Kto mu będzie pierwszym sługą, 75

Ojcem — kto otworzy ręce?

Jak długo jeszcze, jak długo

Popędy świata zwierzęce

Zepchną glob na dawne tory,

Iść nie pozwolą za blaskiem? 80

Juk długo krwią okryte na świecie aktory

Będą witane oklaskiem!

Do pracy! a więc do pracy!

Wy, co mi jesteście bracią,

Duchy słoneczne, Polacy! 85

Najwyższą was inkantacyą,

Najwyższą — własnym aniołem —

Na nieśmiertelność zakląłem,

Oto miesiąc wschodzi blady

Nad Polską — cały już nowy, 90

Jak dawna lampa Hellady,

Jak obraz Rafaelowy

Piękny i srebrnego łona —

W nim piękność stoi wsławiona,

Kolor wzięty — ton zdobyty. 95

Teraz co? Dalej w błękity

Pracować na całą wieczność...

Otwarta dla duchów droga —

Skrzydła mamy — dalej w Boga!

Po dar ostatni — słoneczność. 100

Bo patrzcie! tak jak orlice,

Patrzcie na dolinę z góry:

Oto są dzieciątek chmury,

Oto są globu dziedzice.

Leci z pradziadem i dziatwą,

Głupi i śmieszny na poły...

O jak łatwo! o jak łatwo

Wam, co jesteście anioły, 110

Zdjąć im ich ciężar ze skroni!...

Miecza na to nie potrzeba,

Ani piekła, ani nieba;

Miłością dosyć — uśmiechem, — 115

Patrzcie tylko, jacy oni!

Patrzcie tylko, co je bawi!

Patrzcie, jacy są ciekawi!

Jak patrzą w każdą foremkę,

W każdą jamę oczy włożą, 120

Każdy proszek biorą w rękę,

Ważą — próbują, czy stworzą;

Cieszą się, że piorun pali,

Że gwiazda na czas przychodzi,

Patrzcie — starzy już i młodzi 125

Krzyczą, że wszystko poznali!

Wyschły im wiedzy strumienie...

O anioły! o anioły!

Czyńcie sobie z nich wesoły

Lecz wy! wam wszystko nowe rozkwita,

Jaśni się forma na świecie,

Świat szuka, a wy już wiecie.

Wam ............

...............

Wam się już listek różany 135

Tłómaczył z nauki słowa.

Wam już oto noc majowa,

Przez owadów święte Jany

Muszeczki swe jakieś złote,

Apokalipsy śpiewała. 140

We wszystkiem już myśli chwała,

Zasługa świeci lub wina,

Grzech widać ducha lub cnotę.

Wam, oto, stoi cytryna

Na strzałki słoneczne, złote, 145

Jak rycerz przed prochu przyjściem,

Odstrzelająca się liściem,

Kiedy ją Febus obarcza...

A kolor — a światło — a tarcza?

Na to woli błyskawica, 150

Na to wam myśli kuźnica,

Wulkan duch w globie wystarcza.

A wy w nieśmiertelne końce

Idźcie, a duch je wam kréśli...

Czy kształt? to go macie w myśli, 155

Czy światło — to w duchu — już słońce.

Do Boga ręce podnieśmy,

Język rozwięzujmy niemy.

Synowie Boży jesteśmy!

Czem jutro, jeszcze nie wiemy... 160

Każdy silny, o pół kroka

Ku Bogu świat pchnąć dzisiejszy,

A jutro jeszcze silniejszy! —

Każdy jak przepaść głęboka

Zamiarów pełna gorących, 165

Przepaści i uwidomień...

O Boże, któż zerwie płomień

Na hełmie pierwo-idących?

Kto tarcze postawi rzędem?

Kto drogę założy dzidą? 170

Kto strąci? — Duchy w nas idą

Z nieśmiertelności rozpędem.

Dlatego żeśmy Jehowę

Przywołali na ołtarze,

Oto się już potęgi duchów piorunowe 175

Przy naszym kręcą sztandarze;

A gdy go wiatr odwinie, to tak jako wczora

Ludzi, którzy grobów strzegą,

Przeraził twarzą Boga żywego —

Przestrachem — Boga-upiora. 180

Ale kto, bracia, pogardzi słowem,

Siłą u słowa czerpaną,

Komu dziś w ciele błysnąć nie dano,

Kto wierzga dawnym narowem,

Kto dziś nie wstąpi w święte ognisko, 185

Jeno przez oczy ciekawe:

Taki dziś, bracia, pójdzie na sławę,

Jutro na urągowisko;

I to mieć będzie, że gdy my wstajem

Zrzucić głaz, co ducha obarczał, 190

On siedział, głupi, kłamstwa lokajem

I widział prawdę — i warczał.

Sigue explorando

Por su autor
Juliusz Słowacki · 192 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Do Ludwika NorwidaDo Ludwika Spitznagla →

Expediente

Autor
Juliusz Słowacki
Título
Do Ludwika Norwida w braterstwie idei świętej
Lengua
polaco
Época
Romanticismo
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-do-ludwika-norwida-w-braterstwie-idei-swietej--juliusz-sowacki-bed514
Cita recomendada
Juliusz Słowacki, «Do Ludwika Norwida w braterstwie idei świętej», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-do-ludwika-norwida-w-braterstwie-idei-swietej--juliusz-sowacki-bed514.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.