Z dżdżu w wczorajszą owę wielką niepogodę
Mogę rzec, żem był trafił na czystą gospodę.
Bo mię w niej gospodarze mało nie oplwali,
A goście zasię na mnie pieniądze wygrali,
Doma k temu wieczerzą przedemną zjedzono, 5
Bóg zapłać za ostatek, że mię nie stłuczono.
Jasiu, słuchaj, jeśli tak raczysz przyjaciele,
Ja drugi raz nie natrę na takie wesele,
Na którym mi gołocą ubogą kaletę,
Bo dziś człek barzo tani, gdy straci monetę. 10