Zaryadres królewic jako żyw, nie znawszy,
Tylko piękną Odatę przez sen raz widziawszy,
Miłował ją serdecznie i tak chodził o tem,
Że musiała bydź jego poślubiona potem.
Toż się i mnie przydało, drużba mój cnotliwy!
Że nigdy cię nie znawszy zawżdym był chętliwy
Do twego towarzystwa; a nie mam w pamięci,
Bych cię (to też nie mała pobudka do chęci)
I przez sen kiedy widział; ale pismo twoje,
To ciebie oznajmiło i przed oczy moje
Przyniosło, żem cię w głowę lepiej wlepił sobie,
Niż by mi cię był posłał w twej własnej osobie
Wroty sen rogowemi, gdy poczyna świtać,
A Tytan swoje konie w łąkach każe chwytać.
Przeto tego bądź pewien, że cię z tymi liczę.
Którym ja sercem prawem wszego dobra życzę,
A to węzeł jest mocny i nad insze trwały,
Który pięknej pamięci córki zawiązały.