Nic bardziéj śmiechu nie budzi,
Jak kiedy ludzięta,
Podrzeźniają wielkich ludzi.
Cielęta! cielęta!
Toż gdy warte zlitowania
Karły co pozują;
Cóż ci, którzy karle zdania
Drukują? drukują?
„Czasie!“ biorę przykład z ciebie,
Co to pycha może;
Ty myślisz że będziesz w niebie!
Boże! Boże! Boże!
Sądzisz, że sterują światem
Twoje artykuły;
Bracie! tyś jedynie szmatem
Bibuły! bibuły!
Dziś już budzisz tylko głowy
Kuglarskie — Stańczyków;
Jako dzwon przedpogrzebowy
Puszczyków, puszczyków,
Bo widzisz, choć pomaleńku,
Postęp kroczy przecie;
Pójdziesz „Czasie“ mospaneńku
Na śmiecie, na śmiecie.