Bogini, która miłością szafuiesz,
A ludzkie serca według swey frasuiesz
I cieszysz myśli: ieśli niewdzięczności
I ty nie lubisz w uprzeymey miłości,
Zfolguy mi mało: owa się wyłamię
Z tey niepobożney niewoley, która mię
Tak zfrasowała, że i zdrowia nie mam,
I o rozumie toż nakoniec mniemam.
Już mię wracay ku pierwszey wolności,
Bo nie wiem bych żyć umiał bez miłości:
Tylko pan inszy niech mi roskazuie,
Jednaż ta, co iest uprzeymość, nie czuie.
A ia, gdy zbędę iarzma tak ciężkiego,
Na znak twey łaski i ulżenia swego,
Postawię palmę złotą w twym kościele,
Która ten napis poniesie na czele:
Tobie o można Wenus, iestem dana,
Ześ zbyć pomogła niewdzięcznego pana.