O! mój ty Aniele złoty
Z samego nieba przychodniu!
Bądź przewodnikiem sieroty,
Przez cale życie dzień po dniu.
Niech twoje pogodne oko
Ustawnie nademną czuwa,
Nad tą przepaścią głęboką
Kędy się ziemia obsuwa.
Prowadź mnie wesele moje,
A we śnie w śród nocy głuchéj,
Odpędzaj złych myśli roje
Jak owe niedobre muchy.
Głos twój niech na mnie wciąż woła
Żebym pod górę szedł śmieléj,
Jak srebrny dzwonek z kościoła
Kiedy się dzionek zabieli.