Coś tam w lesie stuknęłostuknęło,
Coś tam w lesie gruchnęłogruchnęło,
A to komar z dęba spadł
Złamał sobie krzyża składskład.
A to komar z dęba spadł
Złamał sobie krzyża skład.
Potłukł sobie i głowę
o konary dębowe,
potłukł sobie i ciemię
gdy tak gruchnął o ziemię.
Mucha z brzękiem leciała
i komara pytała,
czy nie trzeba doktora
albo księdza z klasztora.
— Nie trzeba mi doktora,
ani księdza przeora,
nie potrzeba apteki,
tylko rydla, motyki!
Zleciało się wilków sześć
komarowe ciało grześć;
wykopały dół w piasku,
narobiły tam wrzasku.
Wszystkie muchy płakały,
gdy komara chowały,
ucierały swe nosy,
zawodziły w niebiosy.niebiosy,
i śpiewały „Rekwije!
już nasz komar nie żyje!“