CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaMichał Bałucki

Michał Bałucki · Modernismo

Cicha miłość — VIII

polaco

Jeszcze ujrzeć chciał za Wisłą chatkę,

I pożegnać Anielcię i matkę. —

Właśnie tam się miał wybierać z rana,

Gdy w tém ujrzał wchodzącego Jana

Na poddasze do jego izdebki.

Jan był rybak, człek mowny i łowny,

Siwy, łysy, ale jeszcze krzepki.

Gdzie zawitał — tam śmiechu bez miary,

Bo znał różne dykteryjki stary.

Ale dzisiaj coś w poważnéj minie,

Długo ręką gładził po łysinie,

Aż rzekł: „Siądźno, panie Stanisławie,

Bo o ważnéj mam pomówić sprawie,“

I rozpoczął od Adama prawie,

Aże w końcu doszedł do Anielki.

„Poczciwe to dziecko, skarb to wielki“

Ciągnął daléj — „pracowna, pobożna,

Że dalibóg niekochać nie można;

A żal bierze, że to zawdy w biedzie

Z starą matką lichy żywot wiedzie.

Więc ja myślę: mam drągala syna,

Jest i w sadzie niepłona drzewina,

Ryb nie mało u mnie w skrzyni przecie,

Dom chędogi, a jest i w kalecie

Nie chwalący coś starego grosza:

Ano niech się pobiorą i basta.

Zestroiłem się jednéj niedzieli,

I gdym wrócił ze mszy świętéj z miasta,

Kopnąłem się w swaty do Anieli...

I dostałem mospanie odkosza.

Co rozpocznę o ślubie, weselu,

To panienka łezki ściera z cicha;

Matka patrzy na córkę i wzdycha.

Aż po długich termedyach wielu

Szepnęła mi na ucho babina,

Że ku panu ma się coś dziewczyna.

Gadałać to pod sekretem matka;

Ale furda! któż tam język wstrzyma,

Kiedy dziewka więdnie przed oczyma

I na twarzy bielsza od opłatka,

Mało oczek z płaczu nie wyszlocha.

Więc cóż czekać, kiedy ciebie kocha?

Toć niczego mospanie dziewczyna,

A że będzie z niéj żona jedyna,

To jéj każdy na twarzy wyczyta.

Zatem z nią się waść ożeń — i kwita.

Taka moja rada, takie zdanie,

A wy sobie rozważcie to panie.

Potém... wiecie kędy Jana chata,

Przyjdźcie do mnie, będę rad za swata.“

Tak powiedział Jan mowny, otwarty,

I pożegnał zaraz Stanisława,

Który długo o okno oparty

Stał i dumał — w piersiach walka krwawa,

Straszny zamęt. Tak się męczy, żali

Ptak, gdy skrzydła kamień mu przywali.

Myślą dawne odgrzebał wspomnienia,

I Anieli słowa i spojrzenia

Po pamięci jego przeciągały,

Jak żórawi po niebie sznur biały,

I wyrzutu dzwoniły piosenkę,

Że nie poznał wprzód, iż zapłonienie,

Gdy w nią patrzał, że lekkie jéj drżenie,

Gdy żegnając się brał ją za rękę,

Było więcéj niźli zaufanie,

Było więcéj niż siostry kochanie.

Myślał — myślał i żal brał go wielki.

Bo on kochać tak nie mógł Anielki.

— Więc ma nie iść tam, gdzie myśli gonią,

I gmach szczęścia własną zburzyć dłonią?

Więc zejść z drogi, kędy dusza śmiała

Wielką przyszłość sobie wydumała

I spaść nizko — i w takiéj cichości

Przejść przez życie drogą małą, nudną?

O, to trudno — o, to bardzo trudno!

Dumał Staszek, a w dumań błękicie

Słyszał czasem cichy płacz Zosienki,

Niby echo urwanéj piosenki

O nadziei... Szkoda! śliczne życie!

Lecz gdy znowu myśl się nasunęła

Ile winien téj staréj kobiecie,

Co sierotę w dom swój przygarnęła,

Gdy nikogo już nie miał na świecie,

I dała mu, co sierocie trzeba,

Odrobinę i serca i chleba,

I kochała go jak dziecko własne,

To ciemniały znów marzenia jasne.

Czyż podobna za dobrodziejstw tyle

Niewdzięcznością serca im zakrwawić,

I porzucać je w nędzy, w rozpaczy?

Takiéj zbrodni i Bóg nie przebaczy.

Ha, stało! się! — rzekł i nieprzytomnie

Porwał pióro, pisząc temi słowy:

„Nie pojadę, nie mogę! Bądź zdrowy,

I pamiętaj tak jak ja — ty o mnie!“

Po wysiłku tym upadł na łoże

I przeleżał tak przez dni trzydzieści,

Cierpiąc duszą i ciałem boleści.

Biedny Staszek! Pożal się go Boże!

Sigue explorando

Por su autor
Michał Bałucki · 70 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Cicha miłość — VIICicha miłość — X →

Expediente

Autor
Michał Bałucki
Título
Cicha miłość — VIII
Lengua
polaco
Época
Modernismo
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-cicha-miosc-viii--micha-baucki-aa3fe6
Cita recomendada
Michał Bałucki, «Cicha miłość — VIII», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-cicha-miosc-viii--micha-baucki-aa3fe6.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.