CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaMichał Bałucki

Michał Bałucki · Modernismo

Cicha miłość — VI

polaco

Lecz któż były te panie w żałobie?

Gdybym ja miał talent poetyczny,

Tobym z tego zrobił ustęp śliczny:

Domysłami osnułbym je obie,

Potem udał, że ich nie znam wcale,

Zgadnąć kazał wam i sam zgadywał,

Powieść rosłaby, a ja w zapale

Wciążbym siebie i was zapytywał:

I któż były dwie czarne kobiety?!

Lecz że nie mam pretensyj poety,

Więc nie będę drażnił wyobraźni,

Lecz po prostu powiem: pani owa

W czarnéj sukni — to kasztelanowa,

A z jéj synem Staszek żył w przyjaźni.

Kasztelanic był na piersi chory,

Włoskie niebo radziły doktory,

A że nie chciał tam jechać bez Staszka,

Więc miał jechać on, Staszek i matka;

Kasztelankę zaś jak w klatce ptaszka,

Miano w jakimś umieścić klasztorze,

Gdzie przebywać miała aż do latka.

Odjazd miał się stać właśnie w téj porze.

Wejdźmy w pałac. W bawialnym salonie

Siedzi wyschły, znędzniały młodzieniec;

Na kominie krwawo ogień płonie,

I na bladą twarz rzuca rumieniec.

Staś od niego prawie nie odchodzi,

Bo kochali się bardzo ci młodzi.

„Wiesz co, Staszku, trza przyspieszyć drogę;

Wiatr jesienny coraz mocniéj kłuje

Moje płuca i targa, — ja czuję,

Że tu dłużéj się zostać nie mogę.

Trza pojutrze“ — Tu zakaszlał chory,

Tak, że na twarz wybiegły kolory.

Wtém przed bramą powóz się zatrzymał.

Chory niecierpliwił się i zżymał;

Lecz miast gości, stanęło w komnacie

Młode dziewczę, które wy już znacie.

Zosia było na imię panience,

W krótkiéj jeszcze chodziła sukience,

Jasne włosy jéj w loczki się wiły,

Koło wązkich ust dwa wdzięków dołki,

A nieśmiałe oczka tak się kryły

Pod powieki, jak w trawę fijołki.

„Któż przyjechał?“ spytał brat przybyłą.

„Nikt braciszku, rzekła smutnie, skromnie,

„To z klasztoru przyjechali po mnie,

„Przyszłam cię pożegnać...“ Łzy czuć było

W drżącym głosie, wstrzymywane siłą.

Straszna chwila pożegnania była

Brata z siostrą, co się tak kochali.

Ona świeża, jakby kwiat konwalji,

A od niego już pachnie mogiła.

Pożegnanie ich było podobne

Pogrzebowi. A potém Staszkowi

Zosia rączki swe podała drobne

I szepnęła: „powracajcie zdrowi!“

I wybiegła od nich; lecz w alkowie

Słychać było długo Zosi łkanie;

To pamiątka im i pożegnanie.

Czy kochała Staszka Zosia? — Kto wie?

Bo któż w duszy przeczyta dziewczęcéj

Te niejasne i mgliste marzenia,

Senne, choć już zbudzone z uśpienia?

Kto wie czy to przyjaźń czy coś więcéj?

I rozstali się dziś na czas długi,

Kto wie, czyli zejdą się raz drugi.

Sigue explorando

Por su autor
Michał Bałucki · 70 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Cicha miłość — VCicha miłość — VII →

Expediente

Autor
Michał Bałucki
Título
Cicha miłość — VI
Lengua
polaco
Época
Modernismo
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-cicha-miosc-vi--micha-baucki-bb112b
Cita recomendada
Michał Bałucki, «Cicha miłość — VI», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-cicha-miosc-vi--micha-baucki-bb112b.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.