Dosyć już kobiet w życiu kochałem
O czarującej piękności
I wiele kropel miodu wyssałem
Z rozkosznej czary miłości.
Znam jej lubieżne, miękkie omdlenia,
Extazę niemą a głuchą
I znam jej pełne ogni natchnienia
Dające lot orli duchom.
Tyle już razy z rymów rzeźbiłem
Modele waszych uroków,
Lub zachwycenia siłą goniłem
W błękitnych fale obłoków.
W mych Beatryczy jasnym promieniu
Młodzieńcze nieciłem szały
I w każdem pięknych kształtów zjawieniu
Mieściłem swe ideały.
Lecz dziś te śrebrne księżyce zbladły
Na widnokręgu mych warzeń,
Laurowe wieńce bogiń opadły —
Jam nowych zapragnął wrażeń.
Aż ty stanęłaś niby zaklęta
Potęgą mego pragnienia,
Tak eteryczna, piękna i święta,
Jak moje ciche marzenia.
Postać twa cała w klasycznym stylu
Jest żywą pieśnią, jak ongi
Ta doskonała, ta piękna z Milo,
Której stawiano posągi.
Ciało twe z puchów tkane jedwabnych,
Jak rannej mgły smugi białe,
Rzuca promienie kształtów powabnych
Na moje oczy nieśmiałe.
Zamilkła pamięć przeszłych uniesień
I egzaltacyi niewczesnej,
A wszystek duch mój ku tobie rwie się
Na skrzydle natchnionej pieśni.
W tym rozmodlonym gubię zachwycie
Wszystko, co niegdyś kochałem,
By, jak Dant, nowe rozpocząć życie
Zwąc ciebie mym ideałem.
A jednak w głębi mam smętną wiarę,
Że i te lube sny miną,
I twej postaci rzeźbione czary
W rozbieżnej mgle się rozpłyną.
Bo niema kresu w świecie piękności,
Ale powabna ta Pani
W ciągle bogatszym wieńcu jasności
Zstępuje do serc otchłani.
Ani ja nie wiem, czy jutro może
Nie ujrzę formy cudniejszej
I czy sonetu w jej cześć nie złożę
O namiętności silniejszej.
Wszak arcydzieła tworzy natura
O każdej wieków godzinie,
Czy w górze błękit, czy mgli się chmura
Piękności świat nie przeminie.
I po nad nasze rymy plecione
Z misternej wyrazów tkanki,
I nad sonety czule kreślone
Na uwielbienie kochanki,
Snuje się w róże dzierganą wstęgą
Wielki poemat natury,
Kobiecych wdzięków cudny potęgą,
A brzmią mu wieczności wtóry.
Echo tej pieśni nigdy nie zginie,
Bo wiecznie tam niebios górą
Na słońc i czasów sennej ruinie
Żyć będą — Bóg i natura.
Bronisław Zawadzki.