CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaCyprian Kamil Norwid

Cyprian Kamil Norwid · Modernismo

Chwila myśli (Norwid)

polaco

MŁODZIENIEC. (przechadza się po izbie) Cóż mię tak pali, cóż tak piersi wzdyma,

Że tylko milczeć, tylko płakać muszę?

Zimna to mowa z całej siły trzyma

Przypadkiem na świat zabłąkaną duszę.

Bogdaj to było z młodem sercem zgodnie

Po kwiatach życia lekką stąpać nogą

I nie rozpaczać — bo to niewygodnie,

Ludzie się nudzą, lica zbladnąć mogą!

A pióra? Pióra — dobre, kiedy w skrzydle

Zadrżą i ptastwo w polot wyprowadzą,

Lecz, kiedy w mózgu, jak badawcze rydle,

Zaczną przewracać, na nic się nie zdadzą.

Błogosławieni, którym gardła dźwięki

Mogą wystarczyć, którym dosyć ręki,

Ażeby pisać — minie zaś ciżba głosek

Na pogrzeb myśli, zamiast na jej chrzciny

Ciągnie, dlatego, że tam lichy kłosek

Zbolałych uczuć nie da dziesięciny!

I któż cię prosi, żebyś pisał? Wszakże

Jest tyle robót: oto rąbią stróże

I zamiatają — możesz rąbać także;

Drzewa jest dosyć, znaczne też podwórze.

Tylko więc nałóg, rozciepliwszy członki,

Wmawia w próżniactwo jakąś wielkość ducha?...

STRÓŻ. (wchodzi zapalić świecę) Dzień dobry panu, cóż to?

Czyś pan nie chory? Żyły, jak postronki,

Drgają na czole...

MŁODZIENIEC. (kryjąc pomieszanie)

To nic, to tak sobie.

Właśnie paliłem... dym... coś podobnego...

Rozgrzałem głowę — a powiadam tobie,

Że to z tych pieców rośnie wiele złego.

STRÓŻ. (szukając ognia) Bywa-ć czasami i zagorzelizna,

Ależ tu przecie nie tak napalono:

Mróz nie uważa, pan to, czy chudzizna —

Dzwonię zębami z trojgiem dzieci, z żoną,

Aż ślina krzepnie — ściany i żelaza

BialoBiało iskrzącym obrosły kożuchem;

Dzieci się tulą, jakby je zaraza

Związała w snopek i do grobu niosła.

MŁODZIENIEC. Oni się z ciałem, ja się męczę z duchem.

STRÓŻ. (zapala świecę, mówiąc dalej)

Powiadam panu, że to stąd urosła

Kłótnia pomiędzy mną a moją żoną —

Ja się chcę rozgrzać; jużci doświadczono,

Że wódka w miarę nigdy nie zaszkodzi;

Piję więc miarą, a ta mię nachodzi...

Czy oszalała, czy dopiero myśli?

Dobranoc panu.

MŁODZIENIEC. (po chwili) Takie to widziadła

Ułomność ludzka przed oczyma kréśli.

Pieniądz króluje — bogdajby przepadła

Jego wszechmocność! A jednakże trzeba,

Rozćwiertowawszy godne człeka życie,

Sprzedać je nawpół.

DZIECI. (płacząc za sceną) Mamo, mamo, chleba!

MŁODZIENIEC. (słucha, a potem patrzy dokoła, szukając po kieszeniach)

A ja nic nie mam!

Trzeba nieodbicie

Sprzedać się nawpół, bo tak ni dla siebie,

Ni też dla ludzi, Bóg wie, poco żyję.

Mróz mi dokucza, kiedy myślą w niebie

Zaczynam mieszkać — kiedy ręce myję

Od spraw ziemiańskich, patrzę, aż tu smoła

Kipi na dłoniach — niby że topielec

Mokremi pletwypłetwy obwiał mię dokoła

I zatumanił. Serce, jak wisielec

Zeschły, jednakie czucia ma na twarzy,

Czy nad niem gołąb, czy też kruk się waży.

Wiem już, co zrobię! Wszak to nie nowina

Dopóty pisać, aż brzęknie pod piórem

Sprzedany wyraz — aż zabrzękną chórem

Wszystkie stronice — i głowa, jak mina,

Ciężarna złotem, wesprze się na ręce.

O biedny człeku! Tak-że spadłeś znowu?

Zapal twój chory, siły niemowlęce

Łatwo przyciągnąć magnesem obłowu,

Samą nadzieją kupić bez przeszkody

Ciało i duszę — a tak jeszcze młody

I rzeźwy jesteś!... Wiedz, że na twe czoło

Wieniec cierniami wlézie, jak na róże

Liszka, co, zjadłe zataczając koło,

Nie tworzy z siebie wieńca, lecz obróże.

Pisać więc, pisać i frymarczyć mową,

Myśli, jak bydło, przedać całem stadem.

A potem, zimne rozdrobiwszy słowo,

Na młode czucia takim sypać gradem?

I tym, co łakną karmi, jak pisklęta,

Rzucać zabawki, bryłki posrebrzane,

Jasne a nikłe?... Chwila to przeklęta,

Co takie myśli, błotem pokalane,

Kładzie na oczy, by zapomnieć nieba

Dla worka groszy.

DZIECI. (z płaczem za sceną) Mamo, mamo, chleba!

MŁODZIENIEC. (porywa się w rozpaczy) Bezsilna litość wreszcie mnie dobije!

Bo niedość zgromić ciała przeciwników,

Potrzeba jeszcze, póki serce żyje,

Sprzedać je światu za kilka srebrników!

A potem?... Śmiać się —

Chodźno tu, chłopczyku!

DZIECIĘ. (wchodząc) Czy mnie pan woła?

MŁODZIENIEC. Ciebie — ależ przecie

Bądź mi grzeczniejsze, moje lube dziecię.

Ja, gdym był taki, zawszem śmiał się, skakał,

Jeździłem także czasem na koniku...

Wstydź się! — Czyś widział, żeby kto z nas płakał?

Trzeba się bawić — to nic nie pomoże,

Trzeba się bawić.

DZIECIĘ. Kiedy mróz na dworze.

MŁODZIENIEC. To nic — to jednak płakać nie należy,

Bo się Pan Jezus będzie za to gniewał.

DZIECIĘ. A, proszę pana, mama nam mówiła,

Że i Pan Jezus także płakał siła.

STRÓŻ. (z korytarza) Hej, chłopcze!

DZIECIĘ.  Lecę.

MŁODZIENIEC. Sądząc po odzieży

I po nędzocie, któżby się spodziewał

Takiej jałmużny?

«Mama nam mówiła,

Że i Pan Jezus także płakał siła!»

My nie nie wiemy, my przez całe życie

Chcemy coś wiedzieć, ale nic nie wiemy,

Rośniem, zaprawdę — cóż, gdy i powicie

Rośnie, a nigdy go nie prześcigniemy.

Świat, to powicie, my zaś wieczne dzieci,

Bawim się cieniem i przed cieniem drżemy;

Trwoga ta skrzydłem błyskawicy wzleci.

I znów nam dobrze, i znów nic nie wiemy.

Krzyż tylko jeden, wyciągnąwszy dłonie,

Starców po dawnej znajomości wita,

Młódź błogosławi, a, rozdarte skronie

Z chmur wychylając, w oczach dzieci czyta,

Czy im to wstęgi, co tak bujnie płyną,

Zdadzą się na co i czy nie zaginą?

O, nie zaginą! Bo, dopóki skrycie,

Cicho a dzielnie myślą, nie zaś krzykiem,

Boleść zakwita — i ciernistym smykiem

Gra nam po sercach, póty nasze życie!

(1841.)

Sigue explorando

Por su autor
Cyprian Kamil Norwid · 176 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← CentauryCiemność (Norwid) →

Expediente

Autor
Cyprian Kamil Norwid
Título
Chwila myśli (Norwid)
Lengua
polaco
Época
Modernismo
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-chwila-mysli-norwid--cyprian-kamil-norwid-76fc92
Cita recomendada
Cyprian Kamil Norwid, «Chwila myśli (Norwid)», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-chwila-mysli-norwid--cyprian-kamil-norwid-76fc92.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.