CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaFryderyk Chopin

Fryderyk Chopin · Romanticismo

Chopin: prelud nr. 15

polaco

CHOPIN: PRELUD NR: 15

Z tchnieniem wiosny melodya płynąca

Skąd ma dźwięki czarowne i tony?

Czy gwiazd promień o promień się trąca?

Czy to wonnych traw szemrzą miliony?

Czy o tarczę srebrzystą miesiąca

Uderzają chmur skrzydła powiewne?

Czy sam księżyc po modrych fal toni

Strugą drżącej światłości swej dzwoni?

Może pienia zawodzi te rzewne

Skryta w gąszczach słowików gromada —

Może rosa kroplami opada

Na zaledwie rozkwitłych drzew liście,

Co z pękniętych wychodzą obsłonek?

Może wietrzyk wilgotny w przelocie

Śnieżnobiałych konwalii gnąc kiście,

Bije dzwonkiem perłowym o dzwonek?

Może ze snu zbudzone stokrocie

Drobne płatki stulają do środka...?

Czyli może to serce me własne

Taką nutę zaklętą wydzwania?

— Ja sam nie wiem, skąd piosnka ta słodka

Bierze dźwięki urocze a jasne,

Pełne czarów i pełne kochania...

Dzwoń mi pieśni, dzwoń pienie łabędzie!

Niechaj słyszę, choć w grobie już zasnę:

— „Ona kocha, jest twoją — i będzie!“

A jeśli pieśni tej słowa

Kłamią cudnymi dźwiękami?

I kłamie wiosny wymowa?

Jeżeli księżyc mnie mami

Srebrzystem swojem obliczem?

Jeśli, co mówią gwiazd krocie

Kłamstwem, a więcej jest niczem?

Jeśli konwalje, stokrocie

Skłamały — wszystkie skłamały?

Wtedy przekleństwo wam kwiaty,

I wam śpiewacy wy leśni

I wam przekleństwo, gwiazd światy!

Przekleństwo tobie, o pieśni!...

Smutku ptak mi ponad głową

Czarne skrzydła swe rozpina

I zawodzi pieśń grobową;

Ziemia leży trupio sina

Nad nią gwiazdy, jak gromnice

Mętnem, bladem światłem płoną;

Słońce trwożne skryło lice

Poza rdzawych chmur zasłoną...

Skąd ten wicher? — Z taką mocą

Rozszalałe śle podmuchy,

Szarpie, targa gwiazd łańcuchy...

Gwiazdy mdleją, drżą, migocą,

Wicher niemi w takt kołysze,

Gwiazda się o gwiazdę trąca:

Dzwonią, jęczą — słyszę... słyszę

Szczęk okropny gwiazd tysiąca!

Pękły! W czarnych sfer otchłanie

Zapadają gwiazd okruchy,

Gdzieś w ciemności oceanie

Szumi, huczy wicher głuchy.

Tarcza słońca popękana

W mgieł czerwonych kręgu tonie,

Brocząc jakby krwawa rana

Na nieskończoności łonie:

Zesiniało i pobladło,

Zatoczyło się i spada,

Mknie w pomrokach, jak widziadło —

Zgasło! — Biada, biada, biada!

Obłąkana gdzieś w przestworze

Ziemia chwieje się podemną...

Och, runęła w bezdeń ciemną!

— Boże, gdzie Ty jesteś, Boże!?

Czy to sen jest, gdzieś w raju wyśniony?

Znów melodya ta słodko płynąca,

Znów te dźwięki czarowne i tony —

Nic harmonii nie miesza, nie zmąca.

Na mem czole czy dłoń Cherubina

Taka lekka, tak miękka i drżąca? —

Ach, to ty — to ty, moja jedyna!

Gdzież się podział świat okropnych mar?

Tak mi dobrze, woń twych czuję tchnień,

Źrenic twoich ogarnia mnie czar —

O, nie odchodź, zostań ze mną już

I pod skrzydeł weź mnie swoich cień,

Jako Anioł-Stróż!

Sigue explorando

Por su autor
Fryderyk Chopin · 2 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

Cień Chopina →

Expediente

Autor
Fryderyk Chopin
Título
Chopin: prelud nr. 15
Lengua
polaco
Época
Romanticismo
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-chopin-prelud-nr-15--fryderyk-chopin-9ba24d
Cita recomendada
Fryderyk Chopin, «Chopin: prelud nr. 15», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-chopin-prelud-nr-15--fryderyk-chopin-9ba24d.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.