CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaJan Kasprowicz

Jan Kasprowicz · Vanguardias / s. XX

Chłód mnie ogarnął

polaco

VII.

CHŁÓD MNIE OGARNĄŁ.

I.

Chłód mnie ogarnął... O biada mi, biada!...

Czyż żar wczorajszy na zawsze już minął?

Czyż zżółkły demon, który dziś mi składa

Zimne całunki na ustach, owinął

Pierś mą na zawsze, abym wiądł i ginął,

Jako te zioła na pustem przydrożu?

Ażebym zamilkł, jak potok, co płynął

Wczorajszej doby radośnie ku morzu,

A dzisiaj legł, uwięzion w lodowatem łożu?...

II.

Czyż pod ciśnieniem zimnego wyziewu

Mam być dziś statuą, lecz statuą bez życia?

Śpiewem — lecz tylko wczorajszego śpiewu

Echem bezdźwięcznem? Kwiatem — lecz bez kwiécia?

Blaskiem — bez ciepła? Łodzią, do rozbicia

Niosącą ludzi, którzy w niej złożyli

Swoje nadzieje i serc swoich bicia?

Żywym upiorem, co się darmo sili

Odwalić wieko trumny w przebudzenia chwili?...

III.

Chłód mnie ogarnął... Ach! gdzież ty, Miłości,

Coś mnie ciepłymi otaczała sploty

Ranem wczorajszem? Czy już nie zagości

Obraz twój we mnie? Czyli-ż duch twój złoty

Stał się już cieniem, nikłym, bez tęsknoty

Za światła zdrojem? Czy już nie zawładnie,

Pełen młodzieńczej wiary i ochoty,

Nad moją głową, nim na pierś opadnie

Bez myśli? nad mem sercem, nim bez uczuć zbladnie?

IV.

Zbliż się ty ku mnie i usta rumiane

Przyłóż do piersi, aż ten prąd miłosny

Zmieni me nerwy w struny, rozegrane

Smyczkiem artysty w dźwięczny hymn, w radosny

Hejnał zaślubin, w świtającej wiosny

Hołd przynależny, i serce me potem

Złącz z sercem ludzi: tych, którzy żałosny

Prowadzą żywot, że nie jest żywotem,

I tych, co się radości olśniewają złotem.

V.

Tak! Złącz mnie z tymi, których jęk stłumiony

Dziś do niebieskich szczytów nie dobija,

Lecz się po ziemi wije i, skroplony

W krwawe rubiny, napowrót się wpija

W serca nieszczęsnych, jak w swą zdobycz żmija!

Połącz mnie z tymi, którym dzień słoneczny

Mgłą jest i nocą więzienną, co mija,

By znów się zacząć, wiążąc w zmrok się wieczny

Bez słabych nawet błysków i bez drogi mlecznéj...

VI.

Każ mi ukochać i tych, co przed zorzą

Dnia jutrzejszego padną; co śród łzawéj,

Serdecznej skargi w trumnę się położą,

W trumnę dziejowych losów, gdy śród wrzawy

Smutnych zapasów duch jutra nad mgławy

Świat się uniesie i miejsca tu grobom

Nowym udzieli, śmierci nowej strawy:

Każ ich ukochać, ty, wielka żałobą!

Niech między mną nie będzie przedziału i tobą...

VII.

Tak! niech ukocham to, co jest w wszechświecie,

I to, co w sercu człowieka się mieści:

Rozpacz, co duszę kamieniem mu gniecie,

Rozkosz, co widmem słonecznem go pieści,

Niech się skrysztalą w hymnu mego treści...

Jego nadzieje, porywy, zachwyty,

Jego upadki śród jęków boleści

Niech się wyryją śród bronzowej płyty

Mej duszy, niech się złożą w pomnik niespożyty.

VIII.

Wówczas ma dusza ich duszą zarazem,

A moje serce, sercem tych walczących;

Wówczas pieśń moja stanie się obrazem

O harmonijnych barwach, a gorących,

Rzeźbą o liniach spokojnych, kryjących

W swoim spokoju płomienny żar ducha —

Będzie muzyką o tonach, płynących

W rozległem echu, w które człek się wsłucha

I w głębi swego serca zgasłe skry rozdmucha.

Sigue explorando

Por su autor
Jan Kasprowicz · 360 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Byłeś mi dawniej bożyszczem, o tłumie! (1912)Chłopska dola →

Expediente

Autor
Jan Kasprowicz
Título
Chłód mnie ogarnął
Lengua
polaco
Época
Vanguardias / s. XX
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-chod-mnie-ogarna--jan-kasprowicz-59725f
Cita recomendada
Jan Kasprowicz, «Chłód mnie ogarnął», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-chod-mnie-ogarna--jan-kasprowicz-59725f.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.