Motylek z kwiatka na kwiatek ulata,
I sam ma postać kwiata;
Kąpie się w świetle, chłodną rosę pije,
I mówi sam do siebie: nie rozkosznież żyję?
Czym nie szczęśliwy, bogaty?
Wszystkie dla mnie rosną kwiaty.
Chrząszcz w wieczornym pływa chłodzie,
Buja sobie po ogrodzie
I na róży ściele łoże.
— Cóż? czym nie szczęśliwy może?
Czyż rozkoszą się nie poję?
Drzewo, kwiatki, wszystko moje.
Komarek, wśród kwiatków woni,
Wieczorem za braćmi goni,
A rozkoszny i szczęśliwy,
Przepływa gaiki, niwy.
I brzęczy sobie wesoło:
— Wszystko moje naokoło!
Przypatrz-że się temu, dziecię!
Jak rozkoszne Bóg dał życie.
Trzódka w polu, rybki w wodzie,
Ptaszki w lesie i w ogrodzie,
Wszystko woła: — Dziecię tkliwe!
Chciej tylko, będziesz szczęśliwe.