CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaJan Chęciński

Jan Chęciński · Romanticismo

Beczka pacierzy — X

polaco

Owóż, gdy znowu na lepsze siedzenie

Matka Gertruda pracuje szalenie,

Gdy i w śnie budzi język rozmachany,

Smutny wypadek poplątał jej plany.

Raz, gdy wieczorem wracała do chaty,

Z kwartą pacierzy w kieszeni pękatej,

Nagle, sypane modły jak z rękawa,

Zgłuszyła jakaś niezwyczajna wrzawa,

Gertruda patrzy, lecz pojąć nie może,

Co znaczy hałas i ruch o tej porze?

Lud się gromadzi z rozmaitej strony,

To się rozbiega, to wraca strwożony,

Ten do siekiery, ten leci do cebra,

Aż starą jęła z ciekawości febra,

Co im się stało? czy powaryowali?

Wtem ktoś zawołał: „we dworze się pali!”

I ruszył naprzód, lud za nim... — „Ot macież!

Myśli Gertruda klepiąc dalej pacierz, —

Przewidywałam... przysięgnę w tej chwili,

Że tam z umysłu ogień podłożyli...

Ot, już i łuna gdyby błyskawica...

Pali się tęgo! — Pal dyabli dziedzica,

Ma dość pieniędzy; ale mnie przestrasza

Że blizko dworu stoi chata nasza...

Wiatr się obróci, iskierkę doniesie,

I płomień buchnie po słomianej strzesze...

I pójdzie w niwecz chudoba ma marna!”

Tak myśląc, a wciąż przekładając ziarna,

Matka Gertruda, przez tłum się przeciska.

Tam gwar, krzyk, lament, stroskamistroskani ludziska

Ratują, gaszą, biegają jak mrowie,

Wynoszą sprzęty, — dwór gore w połowie,

Ogień się szerzy, — już w dymie dach cały,

Spalonych belek pryskają kawały,

A te, co płomień ogarnia dopiero,

Kilku odważnych odcina siekierą.

— „Trzymaj się, Wicku, tam drzewo jak skała”

Ktoś krzyknął z dołu... Gertruda struchlała...

To jej syn — zwinny i odważny wielce,

A ogień sycząc niby wąż stugłowy,

Już ją porywa w swe straszne okowy,

Już drzewo trzaska jak od silnych kleszczy...

Matka Gertruda na ten trzask złowieszczy

Drgnąwszy, stanęła jak w ziemi wrośnięta,

Już o pacierzach swoich nie pamięta,

Nie wie ni o tym, ni o tamtym świecie,

Jej dusza w oczach, a przed niemi dziecię,

Dziecię nad grobem. — Wtem wicher się zwraca,

Daremna dzielnych odwaga i praca,

Próżno z pomocą spieszą przerażeni,

Bal pękł, a syn jej zniknął wśród płomieni...

Ratuj go, Stwórco!!! z jękiem co głaz wzruszy.

Krzyknęła stara... i padła bez duszy.

Sigue explorando

Por su autor
Jan Chęciński · 14 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Beczka pacierzy — VIIIBeczka pacierzy — XI →

Expediente

Autor
Jan Chęciński
Título
Beczka pacierzy — X
Lengua
polaco
Época
Romanticismo
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-beczka-pacierzy-x--jan-checinski-8ce650
Cita recomendada
Jan Chęciński, «Beczka pacierzy — X», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-beczka-pacierzy-x--jan-checinski-8ce650.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.