Brzęczał komar wesoło, bo się dobrze napił,
Gdy się więc kwapił,
Aby się to jeszcze stało,
Co mu się już raz udało:
Zle w tem sobie poradził,
Brzękiem własnym się zdradził.
I gdy próżno się trudził,
A śpiącego obudził:
Czatowany po głosie,
Skończył życie na nosie.
I cóż z tego wybadać?
Lepiej milczeć, niż gadać.