CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaIgnacy Krasicki

Ignacy Krasicki · Romanticismo

Bajki i przypowieści (1856) — Gołębie

polaco

Dwa gołębie razem żyły,

I szczęśliwe z sobą były.

Jeden się zwał Bezendech, Newazendech drugi.

W jednem jadły korytku, z jednej piły strugi,

Razem po polach bujały,

Razem do domu wracały.

Zgoła czy w wieczór, czy rano,

Zawsze je razem widziano.

Nie masz w świecie rzeczy stałej.

Zażyłości poufałej

Nie najdłuższe było trwanie.

Mimo prośby, odradzanie

Rezendech chciał świat odwiedzić,

Uprzykrzyło się na miejscu siedzieć.

I poleciał....Miło było,

Co obaczył, to bawiło.

Gdzie siadł, nowe widowiska.

Wtem, gdy już noc była bliska,

A odpocząć sam gdzie nie wie:

Usiadł na drzewie.

Nadeszła burza, grad i ulewa,

Spuścił się z wierzchołka drzewa,

I tak jeszcze gorzej było.

Wspomniał sobie, jak miło

Spokojnej chwili używać,

W gołębniku odpoczywać.

Po smutnej porze

Nastały zorze.

Deszcz, grad, grzmoty ustały,

Wskróś przemokły, zmartwiały,

Widząc już rzeczy postać okazalszą,

Otrzepawszy skrzydełka, wziął lot w drogę dalszą.

A gdy coraz nowemi widoki się cieszy,

Postrzegł, że ktoś za nim spieszy,

Był to jastrząb w pędzie lotny.

Gołąb zwrotny

Jak mógł uciekał....w tem orzeł z góry

Straszny pazury

Padł na jastrzębia....i gdy walczyli,

Korzystając z dobrej chwili,

Przecię tę miał pociechę,

Iż się dostał pod strzechę.

Nazajutrz gdy dzień nastał pogodny,

Lekki, bo głodny,

Postrzegł gołębia, a on się pasie.

I to zda się,

Pomyślał sobie, więc się z nim wita,

Strawa obfita

Potrzebna zdrowiu

Na pogotowiu.

Nie długo myśląc, jął się do jadła,

Wtem sieć zapadła,

I wraz z kolegą został w więzieniu.

Gdy więc w srogiem utrapieniu

Płakał stroskany,

Postrzegł, iż tamten był uwiązany.

Więc mu złorzeczył mądry po stracie,

A on — nie krzycz bracie!

Płacz tu i krzyk niepomoże.

Jakeś wpadł, tak siedź nieboże.

I mnie się to przydało.

Lecz poweźmy myśl wspaniałą,

Kto wie, czy wspólni

Nie będziem wolni. —

Jakoż tyle pracowali,

Iż się z więzów wydostali,

I każdy w swoją poleciał stronę.

Bezendech kontent, iż miał ochronę,

Nie mówiąc nic nikomu,

Powędrował do domu.

Już widział z bliska

Miłe siedliska.

Już do swojego domku się spieszył,

Gdy strzelec skrzydło strzałą wskróś przeszył.

Wpadł w studnię i ostatnia ginęła otucha,

Szczęściem niespodziewanem studnia była sucha.

Więc kiedy się ocucił,

A do lotu jak mógł powrócił,

A raczej gdy sił zdobywał,

Ponad ziemię podlatywał

Pełen wesela,

Znalazł dóm i przyjaciela.

A doznawszy, jak podróż i trudzi i smuci,

Przysiągł, iż więcej do niej nie powróci.

Sigue explorando

Por su autor
Ignacy Krasicki · 262 piezas más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

← Bajki i przypowieści (1856) — GęsiBajki i przypowieści (1856) — Hipokryt →

Expediente

Autor
Ignacy Krasicki
Título
Bajki i przypowieści (1856) — Gołębie
Lengua
polaco
Época
Romanticismo
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-bajki-i-przypowiesci-1856-goebie--ignacy-krasicki-d053ee
Cita recomendada
Ignacy Krasicki, «Bajki i przypowieści (1856) — Gołębie», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-bajki-i-przypowiesci-1856-goebie--ignacy-krasicki-d053ee.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.