CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaMieczysław Gwalbert Pawlikowski

Mieczysław Gwalbert Pawlikowski · Modernismo

Baczmaha — V

polaco

Bo to było bujnie, szumnie

I szeroko i przestronnie,

W zbożnym czasie wszystko tłumnie

I buńczucznie a zakonnie.

Bo gromada, to gromada,

A lud ludem, a świat światem,

Dobrą radą, dobra rada,

A wróg wrogiem, a brat bratem.

I praszczurów prawnuczęta,

Miłościwe święcąc lato,

Litym pasem na te święta

Ruń pszeniczną biorą za to.

(Wincenty Pol).

Och rosa, po rosie

Wymruga bo świt,

Przepióry w zakosie

Wciąż biją... pit, plit!

Statecznie, przystojnie,

W rozgłosach i łzach,

W rozdumkach po wojnie...

To Bojan, to Lach!

Step stepem na wieki

W mogilny rwie szlak,

A nam już powieki

Obrzękły na znak!

(Bohdan Zaleski).

Strzeżoga dusz.

Jak popielnica dźwięcząc etruska,

Styksowych nurtów stalowa łuska

W mszystych podzwania mgłach,

Sennej Nioby jasnemi sploty,

Jak gdyby marą dziecka-Heloty

W piekielnych skrzy się snach.

Żywicą podań, bursztynnym piaskiem,

Wyschłych odmętów świetlanym brzaskiem,

Bezwonnym pyłkiem mchu, —

Ona się wstrzępia w rozgwaru ścieki,

Ona się wsklepia w rozstrzygnień rzeki,

W okrężny sprzężaj tchu!

Biało i czarno w swym światłowidzie,

W ciemno-złocistej tarczy egidzie,

Orlęcą zwietrza strzeń,

Niby scytyjskiej tej wichrołomnej,

Najpierwszej z wieszczek wieniec ogromny

Z poczwarnych zwiany tchnień.

A wtedy... wtedy płomiennolica

Nikczemnych zgryzot szychem przyświeca

W egejski spiesząc gród,

Śmiechu zwęgleniem żywotochciwa

Rozjemnych sądów grzebień rozrywa

Klnąc własnych czynów cud.

Więc współoklasków niepomna własnych,

Bezświtu strzygą w przewzorach jasnych

Świecidłem mglicy tchnie,

Złorzeczy tylko odklęć pokorze

I na rozdrzewień swych sieciowzorze

Siatkuje skrę po skrze.

O biada wtedy wam niemowlęta

Kiedy w numidzki rozprzęg wprzęgnięta

Altejską zadmie pieśń,

Ona z lesbijskich kohort Seneką

Nad trzecią rzeką, nad piątą rzeką

Pomroki zdmuchnie pleśń.

Ona nadmiernych strzegotów czczością,

Orfejskich zwątpień sprawiedliwością

Rozstrzygnie życia zgrzyt,

Bo dla niej mglistość tęsknoty brańcem,

Bo dla niej zorze świtu zaprzańcem,

A słońcem tylko świt.

Idźcie więc ku niej, wy, jej potomni

Niech się w przegibach uwiekopomni,

Niech w znagleń zćmi się złość.

A druidycznej jemioły dzieci

Niech się nad wami w strzeżogach zleci

Bezgrzmotnych roztleń czczość!

Sigue explorando

Dónde vive
La Biblioteca

Expediente

Autor
Mieczysław Gwalbert Pawlikowski
Título
Baczmaha — V
Lengua
polaco
Época
Modernismo
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-baczmaha-v--mieczysaw-gwalbert-pawlikows-79ff2f
Cita recomendada
Mieczysław Gwalbert Pawlikowski, «Baczmaha — V», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-baczmaha-v--mieczysaw-gwalbert-pawlikows-79ff2f.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.