CADA PIEZA VIVE EN UNA DIRECCIÓN · NADA VIVE EN UNA SOLA SALA  

PoetósferaLa BibliotecaAbigaíl Lozano

Abigaíl Lozano · Romanticismo

Ameryka

polaco

Zwieńczona w miękkie powoju warkocze,

Gór szerokiemi objęta ramiony,

W słodkiej rozkoszy pędzi dni urocze

Ziemia prześliczna, raj wiecznie zielony.

Ludzi ją kilku Ameryką zwało,

Jej dziatwa imię przyjęła to z laty;

Nad nią siedzibę usłały wspaniałą:

Sylfida, wróżka i seraf skrzydlaty.

Z lasów stuletnich powiew tajemniczy

Wonie na skrzydłach przynosi jej latem

Wokoło cichej kolebki dziewiczej

Bucha jaśminu wonnym aromatem.

Wzniosłe jej czoło dyademem wieńczą

Wysmukłe palmy z rozwianemi włosy;

Córy pustyni, co dobę młodzieńczą

Na spiekłych piaskach przeżyły bez rosy.

Po skał jej złomach w blasku pełnym pychy

Perłami tkane kaskady się toczą;

A ich podnóża wonnemi kielichy

Barwiste kwiatki oplotły uroczo.

Stare jej dęby, co wieki przetrwały

Z czołom ku ziemi sterczącem ponuro,

Obsiadły rojem ptaki — kardynały,

Świetnie tyryjską przybrane purpurą.

Bogowie morza bezdennych odmętów

Zdobią ją w muszle, w konchy i korale;

Jasnemi wstęgi z pereł, z dyamentów

Brzeg jej piaszczysty oplotły wspaniale.

I któż określi te rąbki błyszczące,

Któremi kibić czarodziejka słoni?

Niewinna, strojna w uroków tysiące,

Piękna, niebiańska ziemia snów i woni!

Po jej łagodnym przebiega lazurze

Złoty rój chmurek, purpurą strzępiony;

Noc jej — to namiot rozpostarty w górze,

W gwiazd promienistych utkan miliony.

Oko jej dziewic żarem słońca błyska,

W szał wprawia zmysły i nęci tak mile;

Rzekłbyś, zbłąkane z eteru zjawiska

Stopkami ziemi dotknęły na chwilę.

Ich śniade lica, ich krucze uploty,

Łono tajemną drgające rozkoszą;

Serce twe szarpią płomiennemi groty,

W świat istnych czarów twoją myśl unoszą.

O! niech twe lasy wdzieją strój godowy,

Z skał niech się toczą kaskady przezrocze;

Niech wonny powiew twojej sennej głowy

Palm twych zielone kołysze warkocze!

Niech noc gwiaździsta rozleje swe czary

Na twe powieki, gdy w słodkim śnie toną;

Niech żartkie słońce płomiennemi żary

Do czynu krzepkie rozbudzi twe łono!

Na twoich kwiatów uwiędłe kielichy

Blada jutrzenka niech roni łzy czyste;

Niechaj rozwiesza ze mgły welon cichy

Na twoje łąki, na pola kłosiste!

Niech ci, hurysko. szumią lasy twoje,

Niech cię piosenką zbudzą ptacy leśni;

Niechaj ci gwarzą wód krynicznych zdroje:

Ocknij się ze snu w miłości i pieśni!

Niech na twe łono Bóg zlewa potokiem

Mądrość i spokój, pomyślność i cnotę;

Gwiazda nadziei, skryta chmur pomrokiem,

Niech na twą przyszłość sieje blaski złote!

Niech geniusz wieków po dniach klęsk i burzy

Skrzydła nad tobą roztoczy wspaniałe;

W natchnieniu wieszczem niech on ci wywróży

Wieszczą szczęśliwość, nieśmiertelną chwałę!

(S. Duchińska).

Sigue explorando

Por su autor
Abigaíl Lozano · 1 pieza más en la casa
Dónde vive
La Biblioteca

Do nocy (Lozano, 1896) →

Expediente

Autor
Abigaíl Lozano
Título
Ameryka
Lengua
polaco
Época
Romanticismo
Sala
La Biblioteca
Identificador
ws-pl-ameryka--abigail-lozano-95499c
Cita recomendada
Abigaíl Lozano, «Ameryka», Poetósfera, poetosfera.com/p/ws-pl-ameryka--abigail-lozano-95499c.html

Las obras de dominio público se reproducen íntegras, con atribución y en la ortografía de su impreso. ¿Ves una errata o conoces una fuente mejor? Escríbenos desde Sobre la casa.